Test przed Dakarem
Czwartek, 30 października 2014 (22:02)Przygotowująca się do Dakaru załoga Marek Dąbrowski – Jacek Czachor wciąż ma szansę wskoczyć na podium Pucharu Świata FIA. Musi „tylko” wygrać ostatnią eliminację cyklu – Baja Portalegre 500, która rozpocznie się jutro.
Dąbrowski i Czachor to byli znakomici motocykliści, mający w sumie kilkadziesiąt startów w najtrudniejszym rajdzie świata, Dakarze. Czachor ustanowił w nich trudny do pobicia rekord, bo w każdym dojeżdżał do mety. Po edycji 2013 pustynnego maratonu panowie postanowili przesiąść się do samochodu i karierę kontynuować właśnie w nim. I to z sukcesami. Teraz mają realne szanse na podium Pucharu Świata. Załoga Orlen Teamu w klasyfikacji generalnej plasuje się obecnie na czwartym miejscu, z dorobkiem 99 punktów. Wyprzedzają ją tylko Rosjanin Władimir Wasiliew (216), Katarczyk Nasser al-Attiyah (196) oraz Yaazed al-Rajhi z Arabii Saudyjskiej (120). Dwaj pierwsi znajdują się poza zasięgiem Polaków, ale trzecie miejsce wciąż mogą zająć. Muszą tylko spełnić ekstremalnie ciężki warunek: wygrać ostatnią eliminację.
Na starcie Baja Portalegre 500 stanie 49 załóg, w tym największe gwiazdy cross-country. Rajd zostanie rozegrany w dwudniowej formule. W piątek odbędzie się krótki 5,5-kilometrowy prolog, a cała rywalizacja rozstrzygnie się w sobotę na dwóch próbach na trasie o łącznej długości 413 kilometrów. Z drugiej jednak strony Polacy nie ukrywają, że obecnie ich myśli zaprząta wyłącznie Dakar.
– Wkraczamy w najważniejszą fazę przygotowawczą do tego najbardziej wymagającego startu. Forma rośnie i cieszymy się z tego. Zobaczymy, co jeszcze musimy usprawnić zarówno w kontekście naszego przygotowania fizycznego, jak i technicznych aspektów auta – powiedział Dąbrowski.
W takich samych tonach wypowiadał się Czachor.
– Do Dakaru pozostały dwa miesiące ciężkiej pracy, dlatego też każdy kilometr w bezpośredniej walce z rywalami jest na wagę złota. Dobrze, że zmierzymy się z al-Attiyah’em czy Wasiliewem. To nie będzie łatwy start, trasa jest bardzo wymagająca, zapowiada się na deszcz, więc dodatkowo będzie ślisko. Szlak jest techniczny, a przecina go mnóstwo rzek i strumyczków, co oznacza, że będziemy non stop zagrzewać hamulec, a później chłodzić go w wodzie. W zeszłym roku kilku załogom pękły przez to tarcze. To będzie duże wyzwanie dla Marka, który cały rok ćwiczył odpowiednią technikę hamowania, żeby uniknąć tego typu sytuacji – podkreślił.
Piotr Skrobisz