Wisła rozmawia ze Štiliciem
Czwartek, 30 października 2014 (21:56)Działacze Wisły Kraków rozpoczęli rozmowy na temat przedłużenia kontraktu z Semirem Štiliciem, ale czy jeden z najlepszych piłkarzy ekstraklasy pozostanie na Reymonta, jest sprawą otwartą.
Štilić był gwiazdą ligi już kilka lat temu, kiedy przywdziewał trykot Lecha Poznań. W pewnym momencie wydawało się, że może trafić za ogromne pieniądze do jednego z czołowych klubów europejskich, ale Lech odrzucał propozycje, licząc, że z czasem wartość Bośniaka jeszcze wzrośnie. Tak się jednak nie stało, a gdy dobiegła końca umowa zawodnika z „Kolejorzem”, postanowił poszukać nowego pracodawcy.
Niespodziewanie pojechał na Wschód, lecz nie do mocnej ligi rosyjskiej, tylko przeciętnych Karpat Lwów. Wtedy rozpoczął się jego sportowy upadek. Ukrainy nie zawojował, a już transfer do Gaziantepsporu był katastrofą. W Turcji kompletnie bowiem zgasł, częsciej przesiadując na trybunach, niż biegając po boisku.
W styczniu rękę wyciągnął go niego Franciszek Smuda, prowadzący Wisłę Kraków. Obaj doskonale znali się z czasów „poznańskich” i mieli ze sobą doskonały kontakt. Štilić nawet nie ukrywał, że przy wielu ważnych decyzjach kontaktował się wpierw z tatą, a potem z byłym selekcjonerem reprezentacji Polski. Pod Wawelem panowie mieli sobie pomóc. „Franz” Semirowi odbudować formę, Bośniak Wiśle podnieść się z ligowej szarzyzny.
Plan wypalił, dziś Štilić znów jest gwiazdą ligi, znów bywa wybierany do jedenastek kolejki i znów ma prawo się cenić. Od stycznia w 29 meczach zdobył dla „Białej Gwiazdy” 14 bramek, a przy 12 asystował. Na Reymonta zaczęli jednak drżeć, bo w czerwcu umowa Bośniaka z klubem dobiegnie końca. Oznacza to, że już tej zimy może podpisać kontrakt z nowym pracodawcą, a latem Wisła nie dostanie za niego nawet złotówki.
Smuda niedawno przyznał, że „boi się zimy”, Štilić dodał, że w Krakowie czuje się dobrze i mógłby zostać tu dłużej, ale po ostatnim ligowym spotkaniu z Podbeskidziem Bielsko-Biała powiedział, że nikt z nim jeszcze nie rozmawiał na temat przedłużenia umowy. Wisła zareagowała szybko i rozpoczęła negocjacje. Poinformowała o nich nietypowo, bo w specjalnym oświadczeniu, jakby dając do zrozumienia, że na zawodniku jednak jej zależy. Pytanie tylko, czy to działania na serio, czy tylko wizerunkowe. „Biała Gwiazda” nadal nie wyszła bowiem z finansowych tarapatów i brakuje jej pieniądzy. Nie stać jej na duże transfery i płacenie piłkarzom wysokich pensji. A Štilić kosztuje i ma propozycje.
Nie jest tajemnicą, że wielkim miłośnikiem jego talentu jest Maciej Skorża, nowy trener Lecha, i nie jest tajemnicą, że „Kolejorz” będzie namawiał Bośniaka do powrotu (jeśli już tego nie robi). Zapowiada się zatem ciekawa transferowa walka, szczególnie że Štilicia chętnie widziałyby u siebie i inne kluby z ekstraklasy i zagranicy.
Atutem Wisły może być jednak Smuda. Bośniak nadal uważa go za autorytet i nie da się nie zauważyć, że pod okiem „Franza” gra jak nigdzie indziej.
Piotr Skrobisz