• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Najlepsze otwarcie Gortata

Czwartek, 30 października 2014 (20:47)

Marcin Gortat zanotował najlepszy w karierze mecz otrwacia sezonu w NBA, ale jego Washington Wizards przegrali na wyjeździe z Miami Heat 95:107 (28:22, 24:31, 18:19, 25:35). Teraz polskiego koszykarza czeka podróż sentymantalna, do Orlando.

Gortat wystąpił do tej pory w siedmiu meczach otwarcia NBA, w barwach trzech klubów. Najlepiej spisał się w grudniu 2011 roku, kiedy to zdobył 13 punktów dla Phoenix Suns w przegranym pojedynku z New Orleans Hornets 84:85. Niech Państwa nie zdziwi grudniowy termin, bo rozgrywki rozpoczęły się wówczas dużo później z powodu lokautu.

Dziś w nocy naszego czasu Gortat udowodnił, że znajduje się na fali wznoszącej. Na ciężkim terenie w Miami zagrał bardzo dobrze, będąc liderem swojego zespołu. Zdobył 18 punktów, dodał do tego siedem zbiórek (sześć w obronie) i jeden blok. Był bardzo aktywny i to zarówno w ataku, jak i obronie, ale tym razem nie wystarczyło to do zwycięstwa, choć prócz Polaka niezłe zawody rozegrało aż trzech jego kolegów. Drew Gooden także rzucił 18 punktów, 17 dorzucił debiutjący w ekipie „Czarodziejów” doświadczony Paul Pierce, a 16 John Wall.

Przez trzy kwarty prowadzenie obejmowali raz jedni, raz drudzy, pojedynek miał bardzo wyrównany przebieg i wydawało się, że Wizards mogą go zakończyć udanie. W ostatniej odsłonie gospodarze okazali się jednak wyraźnie lepsi.

W drużynie Gortata szwankowała skuteczność rzutów z dystansu, jego koledzy trafili bowiem zaledwie sześć trójek. Kiepsko wyglądała również statystyka zbiórek w ataku, zaledwie siedem, to nie był wynik zapewniający w ofensywie spokój i powodzenie.

– Nie wykonaliśmy swoich zadań tak, jak powinniśmy, dlatego to rywale cieszyli się ze zwycięstwa. Potrzeba nam jednak czasu, by wszystko zaczęło funkcjonować jak należy. Zagraliśmy dziś bez dwóch bardzo ważnych zawodników (Bradleya Beala i Nene) i to musiało odcisnąć swe piętno na naszej postawie. Zmiennicy dali z siebie wszystko, ale siłą rzeczy nie byli w stanie w pełni zastąpić kolegów. Teraz jednak skupiamy się na kolejnym spotkaniu – powiedział Gortat, który w Miami spędził na parkiecie 40 minut, najwięcej spośród wszystkich uczestników spotkania.

Gospodarzy do sukcesu poprowadziło trio Chris Bosh (26 pkt oraz 14 zbiórek), Norris Cole (23 pkt) i Dwyane Wade (21). Heat pokazali zatem, że nawet bez LeBrona Jamesa (wrócił do Cleveland Cavaliers) potrafią zwyciężać. – Jego brak musiał jednak być odczuwalny, bo to najlepszy koszykarz na świecie – zauważył Gortat.

Dziś po północy naszego czasu Wizards zmierzą się z Orlando Magic, co dla Polaka oznacza podróż sentymentalną, bo w tym klubie rozpoczął przygodę z NBA. Na parkiecie jednak sentymentów nie będzie, szczególnie że obie ekipy przegrały swe inauguracyjne spotkania i marzą o odkuciu się.

Piotr Skrobisz