Nigeria i Kamerun ofiarami Boko Haram
Środa, 29 października 2014 (19:11)Niedawno mainstreamowe media donosiły o rzekomym rozejmie rządu nigeryjskiego z Boko Haram i o sukcesach negocjacji. Terroryści mieli się zgodzić na oddanie uprowadzonych chrześcijanek. Nic bardziej złudnego. Milicje islamskie nadal przetrzymują porwane dzieci, a dodatkowo dopuszczają się eskalacji przemocy, gwałtów, uprowadzeń i morderstw.
Trudno oszacować liczbę przetrzymywanych dzieci, ale może być ich co najmniej tysiąc. Jedne są przeznaczane na handel żywym towarem, inne na kandydatki do przymusowych małżeństw z muzułmanami, jeszcze inne są seksualnymi niewolnicami islamistów, a chłopcy, którzy także padają łupem bandytów, mają być żołnierzami Allaha.
Boko Haram uderza przede wszystkim w chrześcijan, o czym się raczej nie dowiemy z mediów głównego nurtu. Ich meldunki mówią o cywilach, dziewczynkach, chłopcach, mieszkańcach wiosek, ale ze wściekłym uporem opisując swoje relacje, dziennikarzom słowa „chrześcijanin”, „chrześcijanka”, „chrześcijańskie” nie mogą przejść przez gardło. A już o tym, że terror Boko Haram uderza w kapłanów katolickich czy pastorów, nie przeczytamy i nie usłyszymy w wiadomościach made in Czerska/Wiertnicza. Tak się właśnie dziś uprawia niezależne dziennikarstwo.
Ofiarami ostatnich ataków islamistów, które dotknęły parafie w stanie Borno, jest 90 tys. katolików i 20 kapłanów. Około czternastu parafii padło łupem bandytów.
Oczywiście los wszystkich ludzi, którzy są ofiarami morderców, musi nas dotykać. Państwowa organizacja pomocowa NEMA podała szokujące dane. 677 tys. Nigeryjczyków musiało ratować się ucieczką po atakach Boko Haram na terenach północno-wschodniej Nigerii. Według lokalnych informatorów, te szacunki mogą być znacznie wyższe. Państwowe organizacje wsparcia nie są w stanie pomóc wszystkim. Stan Borno, matecznik Boko Haram, bo to tutaj powstała w roku 2002, był świadkiem potężnej fali terroru w latach poprzednich.
W ubiegłym tygodniu w zamachu zginęło 17 osób, 30 młodych kobiet i chłopców zostało porwanych, w szponach porywczy od kwietnia br. wciąż przebywa blisko 300 chrześcijanek z Chibok. Negocjacje spełzły na niczym, a chrześcijanki są prawdopodobnie wykorzystywane seksualnie lub sprzedawane, o czym feministki na Zachodzie nie wspominają. W sumie od 2009 roku Boko Haram przetrzymuje pół tysiąca kobiet, tylko w jednym stanie Borno islamiści zamordowali w ciągu jednego roku 7 tys. cywilów.
Tymczasem tysiące Nigeryjczyków, w większości chrześcijan, uciekło ze swojego kraju do północnej części Kamerunu. Poza granicami ojczyzny nie czują się jednak bezpieczni. Podczas ataku bojowników na kameruńską miejscowość Cherif Mousery splądrowano kościół i spalono dom pastora. Wiele chrześcijańskich rodzin zostało pozbawionych całego dobytku. Do podobnych zniszczeń doszło również w miejscowości Mouldougoua. W miejscowości Assighassia, przez wiele dni okupowanej przez bandytów, zanim przybyło tam wojsko, ścięto dwóch liderów wspólnoty. Z kolei w wiosce Djibrilli porwano pastora, zastraszano go i wypytywano o jego wiarę, zanim został wypuszczony następnego dnia. Pośród tych makabrycznych ataków Kościoły i wspólnoty w Kamerunie starają się pomóc zarówno nigeryjskim uchodźcom, jak i osobom przesiedlonym.
„W początkowym stadium nasze działania polegały na dostarczeniu uchodźcom jedzenia, zapewnianiu schronienia i leków. Na dzień dzisiejszy nasze kościoły są przepełnione, a liczba potrzebujących wzrosła trzykrotnie” – powiedział jeden z duchownych agencji World Watch Monitor. „Co tydzień przyjmujemy przybywających ze wszystkich stron nowych uchodźców. W ciągu zaledwie dwóch tygodni zostało zarejestrowanych prawie 10 tys. przesiedleńców. Niektórzy z nich są przyjmowani do budynków kościelnych, a inni do obozów dla uchodźców prowadzonych przez ONZ”.
Takie informacje nie mogą pozostawać nas obojętnymi. Pomyślmy w tej chwili o rodzicach i rodzeństwie uprowadzonych chrześcijanek, wdowach po ściętych mężach, tych wszystkich ofiarach bestialstwa radykalnych muzułmanów.
Módlmy się do Wszechmogącego Boga, prosząc Go o ochronę i zaopatrzenie dla Jego cierpiących dzieci. W szczególności módlmy się, aby wyposażył Kościół w Kamerunie we wszelkie środki potrzebne do zaspokojenia fizycznych, emocjonalnych i duchowych potrzeb uchodźców i wysiedleńców, a na Nigerię i Kamerun niech spłynie Jego pokój.
Dr Tomasz M. Korczyński