• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Jak się dziś robi lewacką tolerancję?

Wtorek, 28 października 2014 (20:30)

„Gazeta Wyborcza” histeryzowała przed kilkoma dniami i użalała się na swoich łamach nad arogancją i żelaznym sumieniem chrześcijańskich lekarzy i farmaceutów, którzy ośmielają się nie przepisywać i nie sprzedawać kobietom „w potrzebie” pigułek poronnych. Ileż to ofiary katolickiego przesądu (że płód to człowiek) muszą przecierpieć wstydu i okrutnego ośmieszenia. Przekonanie, że życie zaczyna się od momentu poczęcia, gdyby li tylko pozostało pustym przekonaniem, nie byłoby jeszcze tak niebezpieczne, ale niestety za poglądami idą czyny. Płód ludzki ma swoich zażartych obrońców, którzy o niego walczą, którzy go bronią i nie wahają się iść za to do więzienia.

Co gorsza, nauczanie katolickie jest obecne wszędzie! Na wsi, w mieście, w miasteczkach, nie jest wyznawane wyłącznie przez osoby konsekrowane, ale także świeckie i to jeszcze z wyższym wykształceniem, dodatkowo medycznym!

To wszystko sprawia, że na kolejnym zjeździe kolektywu feministycznego będzie trzeba zaktywizować wszystkie siły twórcze płci, bo jeszcze dużo pracy od podstaw przed rewolucjonistkami-towarzyszkami. Ministrowie w rządzie Kopacz zawodzą. Myślą o swoich posadkach i karierach. Niewdzięczne wybiły się kosztem kolektywu, a teraz są ukryte w cieniu swoich gabinetów i spijają piankę.

Czytając wykwity ideologiczne „Wyborczej”, wydawałoby się, że fenomen katolicyzmu napotykany jest tylko w Polsce. I proszę, znów napotykamy „Wyborczą” nieprawdę, do której w jakiejś mierze można się wprawdzie z czasem przyzwyczaić, ale niekoniecznie na nią zgadzać.

O metodach nowoczesnych, wykształconych i z wielkich miast przekonał się niedawno farmaceuta z RFN, 53-letni Andreas Kersten właściciel apteki Undine w berlińskiej dzielnicy Neukölln. Jest on głęboko wierzącym katolikiem. Nie tylko fotografie Papieży, krzyż czy obrazy świętych o tym informują.

Przede wszystkim w jego aptece nie sprzedaje się „tabletek po”. Z powodu katolickiego światopoglądu. Nowocześnie myślący i działający lewacy, geje i feministki postanowili go zatem wszyscy razem ucywilizować metodami, jakie zostały wypracowane od czasu pojawienia się na naszym globie komunizmu. Przemocą, terrorem, zastraszeniem.

W nocy z 25 na 26 września br. jego apteka została obrzucona workami wypełnionymi czerwoną farbą i zanieczyszczona plakatami autorstwa studenckiego ruchu lewackiego, który organizował w pobliżu jedną ze swoich absurdalnych demonstracji (studenci walczyli o seksualne wyzwolenie kobiet...).

Przewodząca stowarzyszenia Kerstin Wolter zdystansowała się od wydarzenia i stwierdziła, że plakaty leżały w biurze i każdy mógł je sobie wziąć i nakleić, gdzie chciał. Właściciel apteki złożył już doniesienie w tej sprawie, a szkody oszacował na pół tysiąca euro.

Ta czerwona farba, oznaczenia, ataki, przemoc i zastraszanie przypominają mi postępowanie niemieckich nazistów (także w Berlinie), którzy oznaczali w latach 30. domy i sklepy żydowskie. Ten lewacki terror przypomina mi także działalność islamistów w Mosulu, którzy zaznaczają czerwoną farbą mieszkania i sklepy chrześcijan. Cóż pozostało zatem komunistom, czującym się ofiarami katolickich sumień? Wczoraj słowa, dziś czerwona farba i obraźliwe slogany, jutro może ostra amunicja.

Dr Tomasz M. Korczyński