Czekając na Kubę
Poniedziałek, 27 października 2014 (21:24)W Dortmundzie nie mogą doczekac się powrotu Jakuba Błaszczykowskiego, licząc, że reprezentant Polski pomoże tamtejszej Borussii poradzić sobie z trapiącym ją potężnym kryzysem.
Fani Borussii przyzwyczaili się do tego, iż ich ulubieńcy walczą w Bundeslidzie wyłącznie o najwyższe cele. Tak było od kilku lat, gdy drużyna toczyła z Bayernem Monachium porywające wyścigi o mistrzowski tytuł. W 2011 i 2012 była lepsza, w kolejnych dwóch sezonach Bawarczycy się skutecznie zrewanżowali. I choć przed obecnymi rozgrywkami z Signal Iduna Park pożegnał się Robert Lewandowski, wydawało się, że nic w tej kwestii się nie zmieni. Działacze przeprowadzili kilka transferów, które w ich zamyśle miały nie tylko zapełnić lukę po reprezentancie Polski, ale i uczynić zespół mocniejszym. Co z tego wyszło?
W Lidze Mistrzów, bo od niej nietypowo zaczniemy, Borussia spisuje się rewelacyjnie. Trafiła do mocnej grupy z m.in. Arsenalem Londyn, a w trzech meczach odniosła komplet zwycięstw, bez choćby jednej straconej bramki. Dlatego to, co dzieje się z nią w Bundelidze, jest tak wielkim szokiem, którego nikt nie potrafi wytłumaczyć.
W sobotę poniosła piątą porażkę w szóstym kolejnym spotkaniu. Tym razem u siebie uległa Hannoverowi 96 0:1, z którym nie przegrała od trzech lat. W tabeli spadła na 15. miejsce. W dziewięciu kolejkach zgromadziła na swoim koncie ledwie siedem punktów, tracąc do Bayernu aż 14. Choć sezon tak naprawdę dopiero się rozkręca, już teraz ekipa prowadzona przez Juergena Kloppa praktycznie straciła szansę na mistrzowski tytuł.
Nikt trzeźwo myślący nie wierzy, że zdoła odrobić taki dystans do monachijczyków, ale coraz więcej rzeczy wskazuje na to, że w ogóle będzie miała ogromne problemy z włączeniem się do walki o puchary.
- W prawie każdym meczu stwarzamy sobie mnóstwo sytuacji, w sobotę było ich co najmniej pięć, ale nie zdobywamy bramek. Nie mam pojęcia dlaczego. Musimy szybko skuteczność poprawić, bo inaczej znajdziemy się w dramatycznym położeniu – powiedział Klopp, który całą winę za niepowodzenia wziął na siebie.
Co myślą piłkarze, nie wiadomo, bo trener poprosił ich o wstrzemięźliwość z kontaktach z mediami, zakazując komentowania obecnej sytuacji. Po boiskowych reakcjach zawodników widać jednak, że w drużynie źle się dzieje. Niewykorzystane sytuacje skutkują coraz większymi nerwami i wzajemnymi pretensjami, co na swojej skórze odczuł choćby Marco Reus, który w sobotę pudłował niemiłosiernie. Nowi, sprowadzeni latem, się nie sprawdzają, brak Lewandowskiego jest aż nader odczuwalny, choć całej sprawy nie można spłycić do li tylko kwestii braku bramek.
W Dortmundzie nie mogą doczekać się powrotu Błaszczykowskiego. Pomocnik reprezentacji Polski nie gra od kilku miesięcy, a termin jego come-backu ciągle się przedłuża. Klopp nie chce ryzykować, jednak ma świadomość, ile dla drużyny Kuba znaczy. To ikona Borussii, człowiek, który dodaje jej skrzydeł i pociąga za sobą kolegów w najtrudniejszych momentach. Od pewnego czasu trenuje już na niemal pełnych obrotach i podobno jest kwestią czasu, kiedy pojawi się na boisku. Czy wtedy BVB się odrodzi? Kuba czarodziejskiej różdżki nie ma, ale to całkiej realne.
Piotr Skrobisz