• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Niemcy strajkują, Polacy tracą

Poniedziałek, 27 października 2014 (14:15)

Skutki ubiegłotygodniowego strajku prowadzonego przez niemiecki związek zawodowy maszynistów DB Schenker odczuli polscy przewoźnicy, a zwłaszcza PKP Cargo, które straciły kilka milionów złotych.

Strajk prowadzony przez związkowców z DB Schenker w okresie szczytu przewozowego, a tym samym nieodbieranie pociągów PKP Cargo na polsko-niemieckiej granicy, utrudniło funkcjonowanie polskiej firmy.

Jak poinformował NaszDziennik.pl Mirosław Kuk, rzecznik prasowy PKP Cargo SA, efektem zastoju było wydłużenie czasu obiegu wagonów należących do polskiego przewoźnika, co z kolei odbiło się na obsłudze innych klientów. Straty przewoźnika spowodowane strajkiem niemieckich maszynistów szacowane są na poziomie kilku milionów złotych. Problem dotyczył głównie pociągów przewożących węgiel i koks do Niemiec.

– W ubiegły wtorek do południa na dwóch kolejowych przejściach granicznych między Polską i Niemcami, w Olszynie i Rzepinie, ustawiła się kolejka 16 naszych pociągów, a kolejne 6 było w drodze. Razem było to ok. 600 wagonów, które DB Schenker powinien od nas odebrać. Dzień wcześniej w kolejkach oczekujących na przejęcie przez DB Schenker stało ponad 20 składów pociągów. To dużo zważywszy, że średnio na dobę przez te przejścia przejeżdża 10-12 takich pociągów. Po przejęciu przez niemieckiego przewoźnika wagony z węglem i koksem jadą m.in. do Berlina, Duisburga, Spreewitz i Angelberga – mówi Mirosław Kuk, który wyjaśnia mechanizm działania rynku przewozowego.

Część umów PKP Cargo na przewozy towarów za granicę polega na dostarczeniu składu przez polskiego przewoźnika do granicy państwa, skąd wagony przejmuje inny przewoźnik – następuje przepięcie lokomotywy i zmiana drużyny trakcyjnej.

– W przypadku DB Schenker strajk maszynistów spowodował duże utrudnienia, które wpłynęły także na PKP Cargo. Wystarczy dodać, że aż ponad 600 unieruchomionych węglarek należy do nas – dodaje Mirosław Kuk.

W jego ocenie, przestoje w odbiorze pociągów, które wpływają na wydłużenie obrotu wagonów, mogą sprawić, że wkrótce może zacząć ich brakować. To niedobra wiadomość, zwłaszcza że w okresie trwania szczytu przewozowego wzrasta popyt na usługi kolejowe przewozy towarowe.

Problemy nie tylko z Niemcami

Strajk w Niemczech to nie jedyny problem, z jakim boryka się polski przewoźnik, bo utrudnienia występują także na granicy słowackiej. W związku z prowadzonym remontem w okolicy Rytra (woj. małopolskie) w ubiegłym tygodniu na cztery dni zostało wyłączone z ruchu kolejowe przejście graniczne ze Słowacją w Muszynie, przez które przejeżdżają m.in. składy z węglem i rudą żelaza z portu w Szczecinie do Koszyc.

– Musieliśmy kierować nasze pociągi do dwóch innych przejść: w Zebrzydowicach i Chałupkach. Co więcej, ze względów technologicznych związanych z maksymalnymi dopuszczalnymi obciążeniami występującymi na liniach słowackich pojawiła się konieczność rozdzielania składów ze Świnoujścia na dwa mniejsze, co wiązało się z koniecznością zatrudnienia dodatkowych lokomotyw i drużyn trakcyjnych – informuje rzecznik PKP Cargo.

To wszystko sprawiło, że na polsko-słowackich przejściach utworzył się „korek”, w którym stało 25 pociągów, łącznie ponad 900 wagonów. Zdaniem rzecznika PKP Cargo, wspomniane utrudnienia i zastoje nie powinny wpłynąć na wyniki finansowe przewoźnika.

We wrześniu udział PKP Cargo w rynku przewozowym wyniósł prawie 58 proc., a pod względem masy przewiezionych towarów 50,33 procent.

Mariusz Kamieniecki