• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Ogień u Kajetanowicza

Sobota, 25 października 2014 (20:26)

Kajetan Kajetanowicz (ford fiesta r5) nie ukończył Rajdu du Valais, 10. eliminacji mistrzostw Europy. Czterokrotnego mistrza Polski wyeliminowała awaria jego samochodu, wcześniej spisywał się rewelacyjnie.

Do sobotnich odcinków specjalnych Kajetanowicz (wraz z pilotem Jarosławem Baranem)  przystępował z drugiego miejsca, zajmowanego po próbach piątkowych. Zaczął świetnie, na pierwszej dzisiejszej pętli utrzymując tę pozycję. Jeden z oesów zakończył na trzecim miejscu i było to jego ósme podium w szwajcarskiej imprezie. Dodajmy, że pętlę zakończył 32-kilometrowy odcinek Les Cols, zgodnie ze swoją nazwą wiodący przez trzy alpejskie przełęcze z rekordową różnicą poziomów wynoszącą aż 1225 m.

- Jesteśmy zadowoleni. Przejechaliśmy chyba najtrudniejsze odcinki tego rajdu. Bardzo ważne na nich jest doświadczenie i pewność siebie, a my pokonywaliśmy je pierwszy raz w życiu. Na Les Cols mieliśmy dwa ciasne łączniki szutrowe i bardzo wąską drogę wytyczoną między głazami. Właśnie na tym najdłuższym oesie kilka razy zaskoczyła nas przyczepność i w kilku miejscach trudno było się dohamować. Takie są właśnie rajdy w górach, gdzie na każdym zakręcie może być inna przyczepność, szczególnie na wąskich, chytrych partiach czy na spadaniach – opowiadał Polak. Dobry humor opuścił go po 16. oesie. Co prawda minął metę z trzecim czasem, ale chwilę potem spod maski forda zaczął wydobywać się dym, a następnie ogień. Pożar spowodowany wyciekiem oleju zakończył udział załogi w rajdzie, bo uszkodzenia silnika okazały się zbyt duże.

- Cóż, tak bywa, czasami szczęście nas opuszcza. Szkoda, bo w tym rajdzie walczyliśmy o bardzo dobry rezultat. Jeszcze dziś, po pierwszej pętli byliśmy na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej tego bardzo trudnego rajdu. W tej chwili nie liczę punktów, choć mogliśmy zdobyć ich sporo. Nasz team znakomicie przygotował samochód, ale podczas wyczynowej, ekstremalnej jazdy i przy takim tempie rywalizacji awarie się zdarzają. Niestety, nie mamy wpływu na rzeczy martwe, choć bardzo chciałbym mieć taką moc. Mimo wszystko cieszę się z doświadczenia, jakie zebraliśmy w tym rajdzie. Wyjeżdżamy bogatsi o cenną wiedzę – przyznał Kajetanowicz, który wciąż ma szasnę na podium klasyfikacji generalnej mistrzostw Europy. Rajd du Valais wygrał lider cyklu, Fin Esapekka Lappi (skoda fabia s2000). Do zakończenia zmagań pozostał jeszcze do rozegrania listopadowy Rajd Korsyki.

 

Piotr Skrobisz