Święci żyją wśród nas
Sobota, 25 października 2014 (14:05)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Z ks. Marcinem Ożogiem, proboszczem parafii Dobrego Pasterza w Warszawie-Miedzeszynie, rozmawia Marta Milczarska
W niedzielę odbędzie się II Miedzeszyński Marsz Wszystkich Świętych. Jakie jest jego przesłanie?
– Pierwszy raz wyszliśmy w Marszu Wszystkich Świętych w zeszłym roku. Była to inicjatywa parafian, zwłaszcza rodziców, aby w ten sposób ukazać inny, niż proponuje to dziś świat, wymiar uroczystości Wszystkich Świętych i wspomnienia Wiernych Zmarłych.
Trzeba z Dobrą Nowiną wyjść do ludzi, do dzisiejszego świata – do czego zachęcali św. Jan Paweł II, Benedykt XVI i obecnie Ojciec Święty Franciszek. Nie można przecież życia codziennego oddzielić od Ewangelii – jako chrześcijanie jesteśmy wezwani do dawania świadectwa.
Głównymi adresatami marszu są dzieci i młodzież, którym proponuje się Halloween. My chcemy pokazać świętych jako tych, którzy przeżyli życie z Chrystusem, byli szczęśliwi i dziś tą radością dzielą się z nami. Przez dzieci i młodzież docieramy do rodziców. W ubiegłym roku sąsiedzi, widząc dzieci na osiedlu poprzebierane za świętych, pytali się, o co w tym chodzi – budziło to ogromne zainteresowanie. Dzieci zapraszały swoich sąsiadów do marszu. Kropla drąży skałę...
Relikwie świętych będą niesione podczas procesji. Ma to uzmysłowić, ukazać nam, że święci są obecni w naszym życiu, że orędują za nami?
– Tu trzeba oddać głos św. Janowi Pawłowi II, który podczas kanonizacji św. Kingi przypomniał nam, że święci żyją wśród nas. W Nowym Sączu w homilii Papież Polak powiedział: „Święci nie przemijają. Święci żyją świętymi i pragną świętości”. Wędrówka z relikwiami obok ukazania nam, że święci są obecni w naszym życiu, ma także przypomnieć o celu naszego życia. Mamy świadomie pragnąć świętości. Jeśli stracimy ten cel, to zagubimy też drogę...
Listopadowe święto Wszystkich Świętych próbuje się zdeprecjonować do Halloween. Czemu to ma służyć?
– Myślę, że odpowiedź jest bardzo prosta. Podpowiada ją otaczający świat. Dziś żyjemy w takich czasach, w których za wszelką cenę chce się usunąć Boga z życia publicznego, a co gorsza – z życia człowieka.
Świat ukazuje nam sprawy Boże jako coś nierealnego, a często coś gorszego. Widzimy, jak ośmiesza się to, wykorzystując neopogańskie zwyczaje. My jako chrześcijanie mamy iść pod prąd tego współczesnego potoku. W naszej parafii bardzo rozwija się kult świętych, mamy wiele relikwii, wielu ludzi modli się przy nich. To wszystko pociesza.
Wydaje mi się, że pewnym zagrożeniem jest dziś też to, że widząc zagrożenia, tak bardzo skupiamy się na tym, co złe, że nie pokazujemy innej drogi. Zapominamy gdzieś w tym wszystkim o zwycięstwie Chrystusa! Idąc z relikwiami w Marszu Wszystkich Świętych, idziemy na przekór modzie tego świata, głosząc wiarę w świętych obcowanie.
Zachęca Ksiądz Proboszcz do przebierania się za anioły. Dlaczego tak mało mówi się o naszych Aniołach Stróżach? Przecież życie ludzkie od samego początku aż do śmierci jest otoczone opieką i wstawiennictwem aniołów.
– Dziś w ogóle więcej mówi się o tym, co złe, niż o tym, co dobre. Jak mało dobrych wiadomości słyszymy... Częściej mówi się o szatanie niż o aniołach. Problem przemilczania obecności aniołów wynika chyba z pewnej infantylizacji wiary w anioły. Ograniczamy ich obecność tylko do dzieciństwa... Zrobiliśmy z nich trochę takie dobre duszki do usypiania dzieci. Wydaje mi się, że trzeba przypominać w kościołach naukę o aniołach nie tylko z okazji wspomnienia Aniołów Stróżów, ale też przy wielu innych okazjach.