• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Ćwierćfinał wciąż realny

Piątek, 24 października 2014 (21:43)

Choć polscy żeglarze spadli na trzecie miejsce w regatach Bermuda Gold Cup, nadal mają duże awans znaleźć się w ćwiercfinale tej imprezy. To tym bardziej realne, że są w bardzo wysokiej formie.

Marek Stańczyk (do niedawna najwyżej sklasyfikowany polski sternik w światowym rankingu, były mistrz Polski), Jakub Pawluk, Łukasz Kacprowski oraz Łukasz Stefaniuk zawody rozpoczęli rewelacyjnie, w pierwszym dniu nie dają rywalom szans w żadnym wyścigu. Objęli oczywiście prowadzenie, zwracając tym samym uwagę żeglarskiego świata. Bermuda Gold Cup to bowiem jedne z najstarszych regat globu. Trofeum ufundowane przez króla Edwarda VII ma już ponad 100 lat, a w match-racingu (najbardziej widowiskowa i dynamiczna formuła regat żeglarskich, polagająca na krótkich kilkunastominutowych wyścigach jeden na jednego) tak długą historią mogą poszczycić się jedynie regaty o Puchar Ameryki.

Dziś popsuła się jednak pogoda. Zaczął wiać porywisty, silny wiatr, niebo zasnuły gęste chmury, z których padał mocny deszcz. Do tego obniżyła się temperatura. Mimo to polska załoga Henri Lloyd Racing z Rainmaker Yacht Club żeglowała zdecydowanie lepiej niż wczoraj, co potwierdzili sami zawodnicy. – Dzisiejsze pływanie – co zabrzmi nieco dziwnie ze względu na wyniki obu dni – było lepsze niż wczorajsze. Choć wiał wiatr o sile 18‐24 węzłów, choć przez większość wyścigów straszliwie lało, wykonywaliśmy płynniejsze manewry. Niestety, zabrakło nam szczęścia. Poza tym jeden z rywali nie otrzymał słusznej kary, co zresztą sam przyznał, i osiągnęliśmy takie, a nie inne rezultaty – powiedział Stańczyk. Polacy dziś przegrywali i z bilansem 4:3 spadli na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. – Jutro pływamy swoje i będziemy w ćwiercfinale – dodał Stańczyk. Biało-Czerwoni przeżywali też na wodzie dramatyczne chwile. Jeden z nich po mocnym uderzeniu bomem grota w głowę został odwieziony do szpitala. Na szczęście nic poważnego się nie stało, dzięki czemu w jutrzejszych wyścigach nasi wystąpią w komplecie.

Bez względu na wynik sobotnich meczów z regatami pożegnają się dwie utytułowane załogi z Pucharu Ameryki: multimedalista olimpijski Nathan Outerridge (skipper Team Artemis) oraz Phil Robertson (skipper Team China), a także kolejny multimedalista olimpijski Iain Percy, który w America's Cup pełnił rolę szefa Artemis Racing. Pewni awansu z kolei są Taylor Canfield (USVI), aktualny wicelider World Match Racing Tour,  były mistrz świata w match-racingu oraz aktualny lider World Match Racing Tour, wielokrotny mistrz świata Ian Williams.

Piotr Skrobisz