• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Kara za zyski

Piątek, 24 października 2014 (21:17)

Komisja Europejska oczekuje od Wielkiej Brytanii dopłaty do unijnej kasy w wysokości 1,7 mld funtów. Przyczyną takiej decyzji są lepsze od innych krajów członkowskich wyniki brytyjskiej gospodarki. Londyn ma dokonać wpłaty do 1 grudnia bieżącego roku.

Gospodarka Brytyjczyków osiąga najlepsze wyniki finansowe z państw należących do wspólnoty od 1995 r. Dopłaty są wynikiem zmian w sposobie wyliczania PKB przez Unię Europejską.  W ocenie politologa Andrzeja Maciejewskiego, Wielka Brytania jest ofiarą własnego sukcesu i systemu finansowego funkcjonującego w Unii Europejskiej.

– Nie można mieć dochodów, trzeba mieć deficyt i tak naprawdę najlepsze gospodarki trzeba stłamsić. Brytyjczycy są tego najlepszym przykładem w UE. Kraj, który nie jest w strefie euro, jest w lepszej kondycji, że mając własną walutę, jest samodzielny w podejmowaniu decyzji i jest zachowana suwerenność państwa – powiedział rozmówca NaszegoDziennika.pl.

David Cameron zapowiedział, że spotka się z premierem Holandii Markiem Ruttem. Według wyliczeń Komisji Holandia również musi dopłacić do kasy Unii. Amsterdam winien jest ponad 640 mln. Politycy spróbują ustalić wspólne stanowisko w tej sprawie. Mają je zaprezentować podczas nachodzącego szczytu w Brukseli.

Cała sprawa o tyle irytuje Londyn, że nie wszystkie kraje Unii czeka dopłata. Bruksela chce oddać Francji aż 1 mld euro, Niemcy otrzymają  779 mln, z kolei Polska 316 mln.

Brytyjczycy stanowczo sprzeciwiają się także zatwierdzonemu przez Parlament Europejski zwiększeniu wydatków unijnych o 5,4 mld funtów. W wyniku tej zmiany Londyn musiałby dopłacić dodatkowo 680 mln funtów do kasy Unii. Jeżeli Brytyjczykom nie udałoby się przekonać Brukseli do swoich racji, czeka ich w tym roku dopłata wynosząca w sumie 2,4 mld funtów.

– Brytyjczycy mają wypracowane dobre warunki członkowstwa w Unii, mimo to znani są z tego, że są twardymi graczami skutecznie broniącymi swoich interesów. Oni od dłuższego czasu pokazują, jak być państwem w Unii Europejskiej. Nie wierzę w to, że Brytyjczycy się ugną i zapłacą choćby funta, dlatego że to byłoby traktowane jako forma swoistej kary. Byłaby to kara dla najlepszych za to, że dają sobie rade lepiej niż państwa w strefie euro – twierdzi Maciejewski.

W zeszłym tygodniu Izba Gmin zadecydowała o przyjęciu projektu ustawy o przeprowadzeniu referendum w sprawie dalszego członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Nakładanie dodatkowych opłat na Londyn może być kartą w talii eurosceptyków, którzy domagają się wystąpienia Wielkiej Brytanii ze wspólnoty.    

Rafał Stefaniuk