A że dzieci, bezrobotni, młodzi i seniorzy zostali na lodzie? Cóż, takie jest życie…
Piątek, 24 października 2014 (21:12)Jak upiór z czeluści wyłonił się nagle dawno niewidziany Donald Tusk. Nie może w spokoju uczyć się języków obcych, ale musi gasić pożary niekompetentnych działaczy PO (i co gorsza, jednocześnie przedstawicieli władz w Polsce). Ponieważ wciąż jeszcze pobiera pensję z naszych podatków, bo jest tak zwanym ustępującym premierem, czuje się w obowiązku powiedzieć parę zdań po polsku.
A że tak zwany rząd Ewy Kopacz zanurza się w coraz większym bałaganie, czego nie potrafi zatuszować klika usłużnych dziennikarzy mediów głównego nurtu, „ustępujący premier” udzielił szybko wywiadu red. Jackowi Żakowskiemu i uznał samozadowolony, że sprawa jest zamknięta. Czyli sprawy z propozycją Putina podziału czy też zaboru Ukrainy nie było, Ewa Kopacz wspaniale rządzi Polską, a Sikorski to wybitny polityk itd.
Swoim przykrym pojawieniem się (wciąż liczę na to, że te incydenty będą jednak rzadkimi zdarzeniami) były premier przypomniał, kto jest tak naprawdę odpowiedzialny i winny siedmioletniemu chaosowi, niekompetencji urzędników, tworzeniu zagrożenia bezpieczeństwa naszego państwa, zubożeniu kraju, emigracji młodych Polaków, degeneracji elit władzy itp.
Żakowski nie zapytał jednak Tuska o katastroficzny stan państwa polskiego, którego ten człowiek jest głównym sprawcą, ale z głupia frant o dalszą karierę „autora widmo” sukcesu Tuska, czyli wieloletniego doradcę osobistego premiera Igora Ostachowicza, który zdaniem Żakowskiego „został na lodzie”. Tusk nie zabrał go do Brukseli, widać nie zasłużył, tak jak na przykład Paweł Graś lojalnością i dyskrecją. Tusk pozbył się go. Miliony ze spółki Skarbu Państwa przeszły obok nosa doradcy. Przy okazji Tusk po raz kolejny wykazał się bezwzględnością i brutalnością. Usługi pana Igora Ostachowicza były premier podsumował:
– Takie jest życie.
Rozmowa z głównym architektem niszczenia Polski o karierze Ostachowicza wskazuje na cynizm mainstreamu i wyraźnie potwierdza, że jest on oddalony tak jak władze, którym służy, od spraw zwykłych obywateli o lata świetlne. Polaków naprawdę mało interesuje los Ostachowicza. Nie sądzę, aby mu się stała krzywda. Nie Orlen to inna fucha mu się wkrótce nadarzy. Tymczasem zwierciadło prawdy i obiektywności dziennikarskiej red. Żakowski nie zadał tak naprawdę podstawowego pytania Donaldowi Tuskowi, ale akurat tego nie spodziewałbym się po lewicowym asie żurnalistyki. To pytanie powinno brzmieć następująco:
– Panie ustępujący premierze, wyjeżdża pan do Brukseli, zabiera pan ze sobą Pawła Grasia, Elżbietę Bieńkowską, ale co z niedożywionymi dziećmi polskimi, z bezrobotnymi, z młodymi, którzy nie mają dzięki panu perspektyw na przyszłość, z emerytami i rencistami, chorymi, z wykluczonymi grupami, które za czasów pana rządów wciąż się powiększały, co z rodziną, dziećmi, które oddał pan na żer ideologów gender, homopropagandzistów i innych niebezpiecznych zdeprawowanych środowisk, co zrobił pan z lasami państwowymi, stoczniami, kopalniami, co zrobił pan z rolnikami? Czy nie widzi pan, że Polacy zostali na lodzie?
Wówczas pan premier odesłałby zapewne albo do swojej wcześniejszej wypowiedzi: – Takie jest życie, albo nawiązałby do słów swojej podopiecznej: – Sorry, taki mamy klimat. Zimny i złowieszczy. Peowski.
Dr Tomasz M. Korczyński