Ratownicy ciągle na rumowisku
Czwartek, 23 października 2014 (19:19)Ratownicy, którzy próbują dotrzeć do trzech osób zaginionych po porannym wybuchu gazu w katowickiej kamienicy, w najbliższych godzinach będą m.in. sprawdzać gruzowisko od strony ulicy oraz przy użyciu specjalistycznego sprzętu rozbierać zawalone stropy.
Eksplozja przed godz. 5.00 w czwartek zniszczyła trzy kondygnacje budynku u zbiegu ulic Chopina i Sokolskiej w ścisłym centrum Katowic. To zwarta zabudowa pochodząca większości z początku XX w. Zawaliła się ściana frontowa części budynku, ocalał tylko wysoki parter. W kamienicy zameldowanych było ponad 20 osób. Po wybuchu ewakuowano 15 lokatorów, pięć osób trafiło do szpitali, dwie już go opuściły. Stan jednego oparzonego lekarze ocenili jako ciężki, stabilny. Trzy osoby po południu nadal były poszukiwane.
Dowodzący akcją zastępca komendanta śląskiej straży pożarnej Jeremi Szczygłowski zasygnalizował, że ze wstępnych ocen biegłych, z którymi rozmawiał, wynika, że przyczyną katastrofy był wybuch gazu. Strażak zastrzegł, że chodzi o większą ilość gazu, niż np. jedną butlę.
Wojewoda śląski poinformował, że na miejscu stale pracuje ok. 150 strażaków oraz kilkudziesięciu zabezpieczających teren policjantów. Prócz nich pracują m.in. policjanci z wydziału dochodzeniowego oraz prokurator, którzy po zakończeniu akcji będą prowadzili śledztwo w sprawie katastrofy.
Prezydent Katowic Piotr Uszok zapewnił, że wszystkie osoby poszkodowane zostały objęte pomocą. Jak mówił, najemcy mieszkań komunalnych (według wcześniejszych informacji takich lokali w budynku było pięć) mają przydzielone mieszkania do umeblowania – po kilka do wyboru, osoby te otrzymały też jednorazową pomoc w wysokości 5 tys. zł.
Po wypadku do trzech szpitali trafiło łącznie pięć poszkodowanych osób, wśród nich najciężej ranny mężczyzna z oparzeniami – do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Pacjent ten był przytomny, mimo oparzeń ok. 60 proc. powierzchni ciała i podejrzeń oparzenia dróg oddechowych.
Czworo innych lokatorów, wśród nich matka z kilkunastoletnim synem, doznało lżejszych obrażeń. Zostali przewiezieni do katowickich szpitali. Przed południem przedstawiciele służb kryzysowych wojewody przekazali, że stan trzech z tych osób umożliwił ich wypisanie do domów.
RS, PAP