• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Zwycięska seria Legii trwa

Środa, 22 października 2014 (20:42)

Piłkarze Legii Warszawa pokonali w Kijowie Metalist Charków 1:0 w meczu trzeciej kolejki fazy grupowej Ligi Europejskiej. Jedynego gola zdobył Ondrej Duda, a obie drużyny solidarnie nie wykorzystały po rzucie karnym.

Legia była faworytem, mimo osłabienia brakiem Miroslava Radovicia, Tomasza Brzyskiego, Dossy Juniora i Michała Żyry. W dwóch wcześniejszych spotkaniach grupowych pokonała Loreren i Trabzonspor, prezentując się o wiele lepiej od borykających się z różnymi problemami Ukraińców.

Metalist, w związku z napiętą sytuacją polityczną na Ukrainie, nie mógł do tego podjąć mistrzów Polski na własnym stadionie, zgodnie z decyzją UEFA mecz rozegrany został w Kijowie.

Zgodnie z zapowiedzią Henninga Berga Legia od początku grała swoje. Mądrze, inteligentnie, nie pozwalając, by gospodarze złapali wiatr w żagle. Konsekwentna postawa legionistów w defensywie spowodowała, że do przerwy piłkarze z Charkowa nie oddali ani jednego celnego strzału. Jeden z zawodników stołecznej drużyny przyniósł im bramkę, i to jaką. W 28. minucie Duda przeprowadził popisowy rajd, w kapitalnym stylu minął dwóch przeciwników i pięknym strzałem pod poprzeczkę nie dał szans bramkarzowi. To był gol marzenie, potwierdzający ogromny talent drzemiący w tym młodym zawodniku. Co ciekawe, Duda przed spotkaniem odważnie mówił, że nie boi się wziąć na swoje barki odpowiedzialności za wynik.

Do tej pory motorem napędowym legionistów był w niemal każdym meczu Radović, teraz, gdy go zabrakło, jego obowiązki musiał przejąć ktoś inny. Duda pokazał, że można na niego liczyć w pełni.

Do przerwy Legia mogła nawet prowadzić wyżej, gdyby w kilku sytuacjach lepiej zachował się Ornaldo Sa. Chwalony ostatnio zawodnik miał jednak problemy z precyzją, stąd miast cieszyć się z goli, łapał się za głowę. Na początku drugiej połowy Sa znów był blisko i znów minimalnie chybił. A w 51. minucie powinno być 2:0. Po akcji Michała Kucharczyka jeden z rywali dotknął piłki rękę, a że rzecz miała miejsce w polu karnym, sędzia zarządził jedenastkę. Do piłki podszedł Ivica Vdorljak, który nie wykorzystał dwóch takich sytuacji w meczu kwalifikacji Ligi Mistrzów z Celtikiem Glasgow i... pokpił sprawę po raz kolejny. Strzelił źle, wynik się nie zmienił.

W odpowiedzi Metelist wyrównał, jednak sędzia gola nie uznał z powodu spalonego. W 69. minucie Vrdoljak ponownie wystąpił w roli głównej, ponownie negatywnej. Tym razem to on zagrał piłkę ręką we własnej „szesnastce”, stąd decyzja arbitra mogła być tylko jedna. Rzut karny! Piłkę ustawił Jaja, lecz strzelił jeszcze gorzej od Chorwata i Dusan Kuciak efektowną obroną uratował swój zespół. Wynik się już nie zmienił, choć w ostatnich sekundach przed wymarzoną sytuacją stanął Jakub Kosecki. Był sam na sam z bramkarzem gospodarzy, jednak strzelił obok słupka.

Legia w trzecim kolejnym meczu odniosła zatem trzecie zwycięstwo i umocniła się na prowadzeniu w tabeli grupy L. Jest już jedną nogą w kolejnej rundzie rozgrywek.

Piotr Skrobisz