Szok! Williams rozbita
Środa, 22 października 2014 (16:42)Tego nikt się nie spodziewał. Wielka faworytka, Amerykanka Serena Williams przegrała z Rumunką Simoną Halep 0:6, 2:6 w meczu Grupy Czerwonej turnieju WTA Finals w Singapurze. To jedna z najbardziej upokarzających porażek w całej karierze liderki rankingu tenisistek.
Williams miała ostatnio trochę problemów z kontuzjami. Do Singapuru przyjechała jednak w formie i zdrowa, tak przynajmniej przekonywała. Swoich sympatyków dodatkowo uspokoiła w poniedziałek, pokonując w dobrym stylu Serbkę Anę Ivanović. Z Halep jeszcze nigdy nie przegrała, więc wszyscy byli przekonani, że i dziś upora się z nią pewnie i szybko. Tymczasem od początku spotkania Amerykanka grała tak źle, że jej fani przecierali oczy ze zdumienia. Myliła się w najprostszych sytuacjach, raz za razem posyłając piłkę poza kort lub w siatkę. W pierwszym secie popełniła aż 18 niewymuszonych błędów, co musiało skończyć się katastrofą. Musiało, bo Halep dla odmiany grała nie tylko dobrze, ale i bardzo konsekwentnie. Uderzała dokładnie, w narożniki kortu, a poruszająca się jak mucha w smole Amerykanka nawet nie próbowała do tych piłek biegać. W efekcie inauguracyjną partię Rumunka wygrała do zera (!) w ciągu zaledwie 20 minut.
To był szok, bo takiego spotkania w wykonaniu młodszej z sióstr Williams nikt nie pamiętał. W drugim secie Amerykanka uznała chyba, że tak przegrać nie wypada. Że liderka rankingu i najlepsza tenisistka świata nie może pozostawić po sobie tak katastrofalnego wrażenia. Zaczęła zatem przynajmniej się starać, jednak animuszu wystarczyło jej tylko na dwa wygrane gemy. Pozostałe sześć padło łupem Halep, która po wszystkim nie mogła uwierzyć w to, co się stało. – To był najwspanialszy mecz w mojej karierze – przyznała. Rumunka nigdy wcześniej nie pokonała tenisistki z czołowej trójki rankingu, więc jej radość była podwójna, a może nawet potrójna. Williams oczywiście była w grobowym nastroju. – Mogę się tylko za siebie wstydzić. Mój serwis byłby dobry, ale najwyżej w zawodach dla dziesięciolatków – powiedziała. Po raz ostatni dwa gemy w meczu zdobyła w... 1998 roku.
Także drugie dzisiejsze spotkanie w Grupie Czerwonej rozpoczęło się podobnie. Ana Ivanović w pierwszym secie nie dała żadnych szans Eugenie Bouchard, pozwalając jej ugrać tylko jednego gema. W kolejnej partii Kanadyjka poderwała się do walki, jednak Serbka nie dała sobie odebrać zwycięstwa. Wygrała 6:1, 6:3, po raz pierwszy w Singapurze. Jeden wygrany mecz na koncie ma również Williams, a w tabeli grupy prowadzi Halep, która do tej pory nie znalazła pogromczyni.
Przypomnijmy, że udanie zmagania w ostatnim w roku turnieju rozpoczęła też Agnieszka Radwańska. We wtorek najlepsza polska tenisistka zaskakująco łatwo pokonała Czeszkę Petrę Kvitovą w meczu Grupy Białej 6:2, 6:3.
Piotr Skrobisz