Katolicy w Pakistanie nie tracą nadziei
Poniedziałek, 20 października 2014 (09:03)Hańba dla Pakistanu, wstyd dla Zachodu – tak jednym zdaniem można podsumować wyrok skazujący 43-letnią Asię Bibi na śmierć za jej poglądy religijne. Przypomnę, że jej winą jest to, że rozmowie z koleżankami z pracy wyraziła opinię, że Jezus Chrystus umarł za grzechy wszystkich ludzi, czego nie uczynił Mahomet. Zgadzam się z tym zdaniem, jak zapewne wielu Czytelników portalu NaszDziennik.pl. A skoro tak, to wszyscy moglibyśmy się znaleźć w tej samej sytuacji co Asia Bibi. Pytanie tylko, czy zachowalibyśmy tak mocną wiarę, która stanęła na przeszkodzie w byciu z rodziną, życiu na wolności, wreszcie zachowania zdrowia i życia.
Na pewno nie zgadzamy się na to, aby w XXI wieku istniały kraje, w których za światopogląd, czy to religijny, czy to filozoficzny, skazywano by ludzi na śmierć. Wydawać by się mogło, że jest to wystarczający argument, aby środowiska, nie tylko chrześcijańskie, ale także odległe poglądowo i ideologicznie grupy interesu (feministyczne, lewicowe, liberalne) rzuciły się do obrony Asii Bibi. Tymczasem mainstream w Polsce (i na świecie) postanowił problem katoliczki skazanej na karę śmierci przez powieszenie za rzekomą obrazę Mahometa przemilczeć. Jest to katastrofalny cynizm, destrukcyjny, bo świadomy, ponieważ nie sądzę, aby był to tylko grzech zaniedbania. Podtrzymanie wyroku dla matki pięciorga dzieci jest wstydem i hańbą nie tylko dla Pakistanu, ale i dla Zachodu. Po ogłoszeniu wyroku sądu drugiej instancji w Lahaur na żadnej liberalno-lewicowej stronie opiniotwórczych gazet i portali nie pojawiła się nawet wzmianka o dramacie pakistańskiej katoliczki i jej rodziny.
Grzech zaniedbania
Nie zwracając jednak uwagi na milczenie wrogów chrześcijaństwa, powinniśmy zacząć od siebie. Jesteśmy odpowiedzialni za Kościół, który dzisiaj cierpi prześladowanie i ucisk. Bez naszej modlitwy i wsparcia nie będzie miał on siły, aby wytrwać. Asia Bibi od tylu już lat przebywa w celi śmierci, a nigdy nie wyrzekła się Chrystusa, co wystarczyłoby, aby wyjść na wolność i powrócić do najbliższych. W tym cudzie cały czas możemy mieć swój udział.
Warto także uczynić rachunek sumienia i zapytać siebie, czy modliliśmy się chociaż raz za Asię Bibi i czy zrobiliśmy coś, aby ją uwolnić? Asia Bibi nie jest kimś obcym i anonimowym. Jej sprawa trwa od czerwca 2009 roku. Jeśli mało dotychczas zrobiliśmy albo nic w jej sprawie, to wciąż tli się jeszcze płomyk nadziei. Asia Bibi żyje. Wciąż żyje, więc nadal jest szansa na uratowanie jej życia i wierzę, że urzędnicy Sądu Najwyższego zreflektują się i ją ułaskawią. Jeśli nie, może to w każdej chwili uczynić prezydent. Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby Pakistanka opuściła swoją ojczyznę, gdzie grozi jej brutalny mord, co zostało już zresztą zapowiedziane przez imamów i mułłów.
Po podtrzymaniu hańbiącego Pakistan wyroku śmierci przewodniczący Komisji Justitia et Pax działającej przy pakistańskim Episkopacie ks. Yousaf Emmanuel powiedział, że „będziemy często się modlić za Asię Bibi, wierząc, że ostatnie słowo nie zostało powiedziane. Potwierdzenie wyroku jest dla nas wszystkich złą wiadomością. Prawnicy uczynili wszystko, aby do tego nie doszło, a wspólnota wiernych była pełna nadziei i optymizmu. W każdym razie nadzieja żyje. Będziemy się odwoływać do Sądu Najwyższego, który ma prawo uchylenia dotychczasowych wyroków”. Taki przypadek miał już miejsce. Ayub Masih skazany na śmierć został ułaskawiony przez Sąd Najwyższy, ale inne osoby nie miały takiego szczęścia. W lipcu 2010 roku w Faisalabad, na schodach sądu, oskarżeni o bluźnierstwo dwaj chrześcijanie, bracia Emmanuel, Rashid i Sajid, zostali zastrzeleni przez fanatyków muzułmańskich, pomimo eskorty policji i pomimo faktu, że byli niewinni.
Ksiądz Emmanuel zapewnił o solidarności oraz wielkiej modlitwie za Asię oraz za jej rodzinę, jaka płynie z serc całego Kościoła katolickiego w Pakistanie. Ksiądz James Asher z archidiecezji Lahaur zaapelował, by w dzisiejszą niedzielę włączyć się w dzień modlitwy za niewinnie skazanych na podstawie sekciarskiego i fanatycznego prawa przeciwko bluźnierstwu. Jest ich wielu i wciąż czekają na wolność i sprawiedliwość. Oni są odbiciem cierpiącego Ciała Chrystusa, dlatego dołączmy do nich w tym trudnym czasie „”próby.
Dr Tomasz M. Korczyński