Głoszenie Bożego Miłosierdzia to wyprawa na misję
Niedziela, 19 października 2014 (18:15)Dzisiejsza niedziela jest niedzielą szczególnego świętowania, gdyż w poczet błogosławionych został wpisany Papież Paweł VI, a dodatkowo obchodzimy 30-lecie męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Te wydarzenia są znakami działania Bożego Miłosierdzia – powiedział ks. dr Mariusz Bernyś do wiernych zebranych w parafii Matki Bożej Królowej Polski w warszawskim Aninie.
Ksiądz Mariusz Bernyś podpisywał dziś swoją książkę pt. „Święty Jan Paweł II. Misja Bożego Miłosierdzia”. Przed wykładem poświęconym roli św. Jana Pawła II w szerzeniu Bożego Miłosierdzia ks. Mariusz Bernyś wygłosił wzruszającą homilię podczas Mszy Świętej.
– Bracia i Siostry, chciałem podzielić się z wami nie pracą naukową nad zagadnieniem Bożego Miłosierdzia, lecz osobistym doświadczeniem w tymże temacie. Doktorat pisałem w Paryżu o Siostrze Faustynie. Przygotowując się do dzielenia się swą wiedzą o Bożym Miłosierdziu w salach wykładowych, zgłębiałem język francuski, angielski, łacinę i grekę. Ale Boże Miłosierdzie poprowadziło mnie inaczej, nie na sale wykładowe, ale do szpitala klinicznego na Banacha w roli kapelana. Ten szpital codziennie odwiedza około 6 tysięcy ludzi. Tam potrzeba najwięcej Bożego Miłosierdzia. Szpital na Banacha stał się moją wyprawą na misję – powiedział ks. Bernyś i dodał: – Spotkałem w szpitalu bardzo schorowanego 30-letniego człowieka, który określił się jako ateista. W pierwszym momencie pomyślałem z ulgą o tym, że mogę szybko wyjść z jego pokoju, gdyż zaawansowany stan jego choroby wywoływał przykry, wręcz nie do zniesienia zapach. Jednak Miłosierdzie Boże dało mi szkołę życia i szkołę kapłaństwa. Odmówiłem akt zawierzenia Bożemu Miłosierdziu i wróciłem do sali chorego. Pomyślałem: „Ten człowiek wnosi ofiarę cierpienia, a ja się pomodlę”. Zapytałem go, czy mogę na głos przy nim odmówić Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Zgodził się. Pierwsze cztery dziesiątki odmawiałam sam, ale piątą chory odmówił razem ze mną. Namaściłem go, z wdzięcznością spojrzał na mnie. Na drugi dzień przybiegły siostry i zapytały: „Co ksiądz zrobił?” Ten chłopak, który był ateistą, umarł, ale cały czas odmawiał Koronkę do Miłosierdzia Bożego i my jako pielęgniarki dołączyłyśmy do niego – dzielił się świadectwem ks. Bernyś.
Podkreślił, że od tamtego momentu zrozumiał, że to nie on zajmuje się Bożym Miłosierdziem, tylko Boże Miłosierdzie zajmuje się nim. To był moment poznania prawdy, która pozwoliła księdzu oddać się całkowicie misji Bożego Miłosierdzia. Jak zauważył, od tego momentu Bóg dawał mu różne słowa, żeby delikatnie, z miłością dotrzeć do człowieka. Takim przypadkiem była trudna rozmowa z umierającym pacjentem.
– Na korytarzu szpitalnym spotkałem kobietę, która powiedziała: „Mój mąż był żołnierzem zawodowym, lekarz mówi, że on ma umrzeć, niech ksiądz coś zrobi, ja sobie nie podaruję, jeśli on się nie pojedna z Bogiem”. Żona ta do końca walczyła o duszę swego męża. Podszedłem do niego i powiedziałem: „Niech pan zobaczy, tu jest zdjęcie Jana Pawła II, a przecież wie pan, że jego tata był zawodowym żołnierzem. Proszę więc potraktować moje zaproszenie do spowiedzi jako rozkaz z Nieba”. Na to odpowiedział: „Nie odmówiłem nigdy wykonania żadnego rozkazu” i sam zaczął się spowiadać – wspominał ks. Bernyś.
Po Mszy św. autor książki „Święty Jan Paweł II. Misja Bożego Miłosierdzia” objaśniał, dlaczego akt zawierzenia świata i ludzkości Bożemu Miłosierdziu był największym aktem dokonanym przez Papieża Polaka. Poruszył zagadnienie niezwykłego sanktuarium w Łagiewnikach i słów Chrystusa przekazanych Siostrze Faustynie, że ludzkość nie zazna spokoju, dopóki nie zawierzy się Bożemu Miłosierdziu.
Część wykładowa spotkania ks. Mariusza Bernysia z parafianami z Anina została połączona z odmówieniem Litanii do błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki, który był rezydentem w anińskiej parafii, i ucałowaniem jego relikwii.
Agnieszka Paprocka-Waszkiewicz