Spowolniona reakcja
Sobota, 18 października 2014 (20:44)Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zareagowała zbyt wolno i popełniła poważne błędy, przez które straciła okazję do zahamowania rozwoju epidemii eboli – wynika ze wstępnego wewnętrznego raportu WHO, do którego dotarła agencja Associated Press.
Po ujawnieniu przez AP treści tego dokumentu WHO obiecała w sobotę, że opublikuje pełny raport w sprawie swoich działań w kwestii eboli, gdy epidemia będzie pod kontrolą. Organizacja oświadczyła, że nie będzie komentować dokumentu, który jest zaledwie projektem, a nie ustaleniem faktów.
WHO podkreśliła, że najważniejsze są aktualne, pilne zadania ratowania życia i nie należy uszczuplać ograniczonych zasobów na drobiazgowe analizowanie przeszłości. „Raport powstanie, lecz dopiero wówczas, gdy epidemia się skończy” – oświadczyła organizacja.
WHO była szeroko krytykowana za opieszałość w reagowaniu na epidemię. Z cytowanego przez AP dokumentu wynika, że WHO zaniedbała okazję do powstrzymania kolejnych zarażeń ebolą krótko po zdiagnozowaniu pierwszych przypadków w Liberii, Sierra Leone i Gwinei wiosną br.
Zdaniem autorów raportu, oprócz niekompetentnego personelu i braku informacji przyczynił się do tego fakt, że eksperci WHO początkowo nie rozumieli, że tradycyjne metody zapobiegania rozprzestrzenianiu się choroby będą nieskuteczne w regionie Afryki Zachodniej, gdzie państwa mają nieszczelne granice i źle działające systemy ochrony zdrowia.
Część problemu stanowiła też wewnętrzna biurokracja WHO. Szefowie krajowych oddziałów WHO w Afryce to „osoby mianowane z powodów politycznych”; odpowiadają przed dyrektorem regionalnym WHO na Afrykę Luisem Sambo, ale ten nie podlega szefowej WHO Margaret Chan urzędującej w Genewie.
Dopiero w sierpniu, gdy ebolę uznano za zagrożenie dla zdrowia na skalę międzynarodową, interweniował Ban Ki Mun, sekretarz generalny ONZ, której wyspecjalizowaną agendą jest WHO. Za jego sprawą ONZ przejęła odpowiedzialność za walkę z wirusem, stwarzając m.in. centrum reagowania w Ghanie.
Doktor Peter Piot, współodkrywca eboli, zgodził się, że WHO działała zbyt wolno. – Na pierwszej linii frontu znajduje się regionalne biuro (WHO), a ono nie robiło nic. Jest naprawdę niekompetentne – powiedział.
Wczoraj WHO podała najnowszy bilans bezprecedensowej epidemii eboli, która wybuchła w marcu. Wynika z niego, że liczba ofiar śmiertelnych epidemii wzrosła do 4546 spośród 9191 znanych przypadków zachorowań w Gwinei, Liberii i Sierra Leone.
IK, PAP