Górska tragedia na bezpiecznym szlaku
Sobota, 18 października 2014 (12:50)Popularny wśród amatorów trekkingu szlak w rejonie Annapurny, gdzie zginęły 32 osoby, uznawany był dotąd za wyjątkowo bezpieczny. Jedyną wymagającą częścią trasy jest przełęcz Thorung La. Tam znaleziono najwięcej ofiar. Powodem tragedii jest cyklon Hudhud.
– Pętla wokół Annapurny jest bezpieczna i łatwa, biorąc pod uwagę, że prowadzi przez przełęcz na wysokości blisko 5,5 tys. metrów – mówi Yarda Volsicky, który niemal co roku wybiera się w nepalskie Himalaje. Pierwszy raz odwiedził region Annapurny w 2001 roku. – Nie ma tam stromych podejść, doliny są szerokie, szlak dobrze oznaczony. Nie ma ostrych grani, z których można zlecieć. Podczas ładnych dni można przejść tam w klapkach – dodaje.
Według nepalskiej policji, w sumie 385 osób, w tym 180 cudzoziemców, zostało od środy bezpiecznie sprowadzonych z miejsc, gdzie 14 października zaskoczyła ich gwałtowna zmiana pogody wywołana przez cyklon znad Zatoki Bengalskiej.
– Prawdopodobnie śnieżyca przyszła tam we wtorek rano – ocenia w „Kathmandu Post” Baburam Bhandar, naczelnik dystryktu Mustang, przez który przebiega szlak. –Ludzie jednak wyszli na trasę. Uratowani turyści i przewodnicy opowiadają, że wczesnym rankiem była ładna pogoda i nikt nie spodziewał się burzy – mówi Rabin Pant z nepalskiej agencji trekkingowej Happy Trail Adventure.
– Bardzo dziwna sprawa z tą burzą. Wrzesień i październik są przecież najlepszym okresem do trekkingu, niebo jest wtedy bezchmurne – mówi Volsicky, który wielokrotnie odwiedzał ten region, ostatnio w ubiegłym sezonie. – Ale to są góry. Kiedy robi się ślisko, idzie burza i pada śnieg, jest niebezpiecznie, gdziekolwiek będziesz na trasie – zastrzega.
– Generalnie jest to trekking o średniej trudności. Łatwy w pierwszych partiach, dość wysiłkowy w szczytowych – ocenia Natasza Bednarska, pilotka z wieloletnim doświadczeniem w prowadzeniu grup w Nepalu. Zazwyczaj pętlę wokół Annapurny turyści pokonują w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Kilka dni trekkingu i stopniowe pokonywanie wysokości daje lepszą aklimatyzację przed najtrudniejszym odcinkiem – przełęczą Thorung La.
– Samo przejście przez przełęcz Thorung La na wysokości 5400 m n.p.m. jest naprawdę wysiłkowe. Jest się w trasie ponad 12 godzin i trzeba najpierw wejść na przełęcz, wychodząc z superzimnego schroniska o trzeciej lub czwartej rano – Natasza Bednarska opisuje odcinek trasy, gdzie ratownicy odnaleźli kilkanaście ciał, w tym dwójkę Polaków.
Zdaniem Bhanu Dhakala, dyrektora agencji trekkingowej Ana z Katmandu, wypadki podczas trekkingów wokół Annapurny zdarzają się bardzo rzadko. – Skręcenia i złamania tak, ale nie pamiętam, żeby coś takiego, w takiej skali, zdarzyło się wcześniej. Giną alpiniści, ale nie amatorzy trekkingu. To jest zupełnie inna skala ryzyka, inne góry – zapewnia.
– Ten szlak zawsze był świetnie przygotowany, przecież otwarto go ponad 30 lat temu. Schroniska oddalone są od siebie maksymalnie o godzinę drogi, oczywiście z wyjątkiem przełęczy Thorung La – opowiada Rabin Pant. – Nawet w 2001 roku, kiedy byłem tam pierwszy raz, schroniska miały panele słoneczne i ciepłą wodę – potwierdza Volsicky. – Tak naprawdę nie potrzeba tam ani przewodników, ani tragarzy – zapewnia.
Bhanu Dhakal dodaje, że obecnie niemal cała pętla Annapurny biegnie wzdłuż drogi. – Teraz można dojechać dżipem już do Chame (2670 m n.p.m.), a z drugiej strony przełęczy do Muktinath. Kiedyś ten trekking zajmował trzy tygodnie, obecnie można skrócić go do tygodnia pieszej wędrówki – zapewnia.
Natasza Bednarska uważa, że takie udogodnienia niszczą ten region i nie pozwalają na aklimatyzację w wysokich górach. – Wymiotowałam kiedyś przez całą noc, śpiąc na wysokości 4200 metrów, w ostatnim schronisku przed Thorung La. A wierz mi, iść potem dwanaście godzin, nie jest takie proste. Wysokość może dać popalić – przestrzega, dodając, że trekking w grupie zawsze uzależniony jest od najsłabszych.
– To wszystko prawda, ale nie każdy ma aż trzy tygodnie urlopu. My musimy dostosować się do klientów – uważa Dhakal. – Teraz boimy się, że przez ten wypadek, anomalię pogodową turyści przestraszą się tego szlaku i przestaną przyjeżdżać do Nepalu – dodaje.
MPA, PAP