Mniejsze limity ryb
Piątek, 17 października 2014 (20:08)Mniej dorsza, łososia i szprota, a więcej śledzi będą mogli złowić w przyszłym roku nasi rybacy na Morzu Bałtyckim.
Wielkość kwot połowowych ustalili unijni ministrowie rolnictwa i rybołówstwa podczas posiedzenia w Luksemburgu. Z tych ustaleń wynika, że wyższe limity mamy tylko w przypadku śledzia, którego będziemy mogli złowić 44,6 tys. ton – to blisko o 40 proc. więcej niż w bieżącym roku. Ale już w przypadku innych gatunków ryb limity połowowe zostały obniżone.
Najbardziej dotkliwe są cięcia dotyczące dorsza: polscy armatorzy otrzymają zezwolenia na odłowienie tylko 15,5 tys. ton tych ryb. Z czego 13,6 tys. ton przypada na stado wschodnie – to mniej o 22 proc. niż w 2014 roku, a niespełna 1900 ton wyłowimy ze stada zachodniego – oznacza to spadek o prawie 7 proc. Polska ma też prawo do połowu 62,7 tys. ton bałtyckich szprotów (spadek o 11 proc.) i 6,3 tys. sztuk łososi (mniej o 10 proc.).
– Kwoty, które zostały ustalone, są dla nas satysfakcjonujące – oceniał minister rolnictwa Marek Sawicki.
Resort wskazuje na to, że w tym roku negocjacje na temat limitów połowowych były o wiele trudniejsze niż w latach poprzednich. Przede wszystkim dlatego, że eksperci ogłosili niekorzystne raporty dotyczące kondycji bałtyckiego dorsza. To najcenniejsza dla rybaków ryba, ale okazuje się, że obserwowany jest spadek wielkości i masy dorszy. I niestety „chudy dorsz” jest niechętnie kupowany przez przetwórnie, więc trzeba podjąć działania, aby kondycja dorsza się poprawiła. Co ciekawe, naukowcy spierają się o to, dlaczego ta ryba jest tak słaba, bo nie mają wystarczających danych w tej materii, ale ich zdaniem konieczne jest cięcie kwot, aby dorsz miał czas na odbudowę.
Zresztą organizacje ekologiczne twierdzą, że redukcje limitów połowowych powinny być o wiele głębsze, nie tylko w przypadku dorsza, ale również innych ryb. I oskarżają unijnych ministrów, że przedłożyli interesy gospodarcze państw regionu Morza Bałtyckiego nad potrzeby ochrony środowiska. Ci zarzuty odpierają, przekonując, że udało się podczas negocjacji, w których brała udział także Komisja Europejska, pogodzić interesy gospodarcze i środowiskowe. A były one prowadzone według zasad zapisanych w zreformowanej Wspólnej Polityce Rybackiej Unii Europejskiej.
Krzysztof Losz