Druga szafa Lesiaka?
Czwartek, 20 września 2012 (05:58)Wojskowa prokuratura bada sygnały dotyczące podejrzeń o inwigilowanie przez kontrwywiad wojskowy Tomasza Kaczmarka, posła PiS. Jego klub chce, aby sprawę pilnie wyjaśnił premier.
Zawiadomienie w sprawie domniemanej inwigilacji posła oraz jego asystenta przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego do prokuratora generalnego złożył sam zainteresowany Tomasz Kaczmarek. Sprawa z uwagi na charakter trafiła do warszawskiej wojskowej prokuratury okręgowej. Po analizie dokumentów śledczy zdecydowali o wszczęciu śledztwa.
- W toku postępowania sprawdzającego pan Kaczmarek został przesłuchany w charakterze świadka. Prokurator uznał, że przekazanych informacji nie da się zweryfikować inaczej niż w trakcie śledztwa - podkreślił płk Ireneusz Szeląg, szef WPO w Warszawie. Prokurator nie ujawnił jednak szczegółów.
Przyznał jedynie, że śledztwo dotyczy m.in. przekroczenia uprawnień, stworzenia fałszywych dokumentów, wyłudzenia poświadczenia nieprawdy i zmuszania do składania fałszywych wyjaśnień. W ocenie samego zawiadamiającego, w sprawie można mówić o zawiązaniu związku przestępczego. Kaczmarek w zawiadomieniu wskazał na konkretne osoby. Jednak jak na razie prokuratorskie śledztwo toczy się "w sprawie".
Według informacji "Rzeczpospolitej", śledztwo dotyczy przekroczenia uprawnień przez szefa SKW i dyrektora Biura Ochrony i Bezpieczeństwa Wewnętrznego SKW oraz podległych im funkcjonariuszy i żołnierzy. Mieli oni na podstawie sfałszowanych dokumentów uzyskać zgodę wojskowego sądu okręgowego na zastosowanie kontroli operacyjnej. Prokuratura ma także weryfikować, czy kierownictwo SKW i podlegli funkcjonariusze zmuszali żołnierzy wrocławskiej ekspozytury SKW do pozyskania i przekazania informacji o życiu prywatnym i zawodowym parlamentarzysty.
SKW się wytłumaczy
Fakt wszczęcia śledztwa ze spokojem przyjęła SKW, która oświadczyła, że "jest przekonana, że ustalenia śledztwa pozwolą na jednoznaczne wyjaśnienie nieprawdziwych i godzących w dobre imię Służby insynuacji". Jak zapewniono, SKW realizuje swoje ustawowe zadania "zgodnie z obowiązującym prawem i w jego granicach". O wynik śledztwa spokojne jest też MSW. Jednak jak zaznaczyła Małgorzata Woźniak, rzecznik resortu, minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki chce, by szef SKW na najbliższym posiedzeniu sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych, w trybie niejawnym, przedstawił informacje w tej sprawie. Sama komisja wystąpi jednak o szczegółowe informacje do szefów wszystkich służb oraz prokuratora generalnego.
Ponadto klub Prawa i Sprawiedliwości wystąpił z wnioskiem, by już jutro zwołane zostało dodatkowe posiedzenie Sejmu, na którym premier Donald Tusk, nadzorujący ministrów i służby specjalne, wyjaśniłby kwestie dotyczące domniemanej inwigilacji nie jednego, ale dwóch posłów. Bo wedle informacji PiS sprawa ma dotyczyć także Marka Opioły (PiS).
- W naszym przekonaniu, mamy do czynienia z daleko idącym nadużyciem. W piśmie z prokuratury wojskowej, w którym zawiadomiono posła PiS o wszczęciu śledztwa w tej sprawie, jest wskazane osiem przypadków nadużyć dokonanych ze strony szefa SKW, w tym stwierdzenie mówiące o przekroczeniu uprawnień poprzez stworzenie związku przestępczego i podjęcie działań w przedmiocie inwigilacji posła PiS - zauważył Mariusz Błaszczak, szef KP PiS.
Zdaniem posłów PiS, premier musi wyjaśnić, czy pod jego rządami dochodzi do inwigilacji posłów opozycji i czy jest tworzona druga "szafa Lesiaka" (z akt płk. Jana Lesiaka wynikało, że w pierwszej połowie lat 90. Urząd Ochrony Państwa posługiwał się agentami wobec polityków opozycji w celu ich skłócenia oraz dezinformowania).
Jak zauważyli, sprawa dodatkowo bulwersuje, bo dotyka posłów, którzy w ramach aktywności poselskiej wskazywali na nieprawidłowości w działaniach SKW, a odpowiedzią okazuje się dziś być ich inwigilacja.
Marcin Austyn