Rostowski policzy po swojemu
Czwartek, 20 września 2012 (05:57)Pętla zadłużenia kraju, jeszcze może niezbyt dostrzegalna przez przeciętnego obywatela, coraz silniej zaciska się na szyi rządu Donalda Tuska.
Nie wystarczyły na długo środki z fundowanych nam coraz to nowych podwyżek podatków czy też z przejęcia części środków, które wpływały na konta do otwartych funduszy emerytalnych. Tym razem przyszła kolej na zmianę reguł obliczania naszego długu.
Rządowe Centrum Legislacji ostrzegło w opinii do rządowej nowelizacji ustawy o finansach publicznych, iż proponowane w niej przez resort finansów rozwiązania mogą skutkować zwiększeniem ryzyka przekroczenia przez dług publiczny poziomu 60 proc. produktu krajowego brutto. To niosłoby ze sobą bardzo poważne konsekwencje. Zgodnie z Konstytucją, nie wolno zaciągać pożyczek lub udzielać gwarancji i poręczeń finansowych, w następstwie których państwowy dług publiczny przekroczy trzy piąte wartości - a więc 60 proc. - rocznego PKB.
Natomiast przygotowana przez resort nowelizacja ustawy finansów publicznych, którą rząd miałby przyjąć jeszcze w tym miesiącu, zakłada m.in. niestosowanie w określonych sytuacjach ograniczeń wynikających z przekroczenia progów ostrożnościowych 50 proc. oraz 55 proc. PKB. Ustawa o finansach publicznych zakłada, że przekroczenie pierwszego progu ostrożnościowego oznacza, iż relacja długu do PKB w budżecie państwa uchwalanym na kolejny rok nie może przekroczyć analogicznej relacji z roku bieżącego. Jeśli natomiast przekroczymy drugi próg - 55 proc. PKB, to kolejny budżet powinien być bez deficytu bądź też przyjmowany budżet ma zapewniać spadek relacji długu publicznego do PKB w stosunku do roku bieżącego. Jednocześnie przy takim poziomie zadłużenia waloryzacja rent i emerytur nie może przekroczyć poziomu wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych w poprzednim roku i wykluczona jest możliwość udzielania z budżetu pożyczek i kredytów.
Sytuacja finansowa "zielonej wyspy" Donalda Tuska musi być tragiczna, skoro minister finansów Jacek Rostowski proponuje praktyczną likwidację progów ostrożnościowych. Rząd musi sobie doskonale zdawać sprawę, iż dług powyżej 55 proc. PKB wymagałby od rządu podjęcia drastycznych działań, np. cięć w budżecie; iż rządząca ekipa już po paru miesiącach od ich podjęcia i przed końcem kadencji musiałaby albo ustąpić dobrowolnie, albo zostałaby przez społeczeństwo usunięta z rządowych foteli, a po przyspieszonych wyborach trudno byłoby jej znaleźć miejsce w parlamencie.
Na szczęście dla rządzących mają w swoim składzie ministra finansów, kreatywnego księgowego, który dla Polaków ma opowiastkę, iż wskaźniki zadłużenia pod rządami Platformy spadają, a jednocześnie tak zmieniającego sposób liczenia relacji długu do PKB, by nie pokazać, iż lada chwila możemy przekroczyć krytyczne wartości zadłużenia.
Jak się tłumaczy minister?
W projekcie założeń do nowelizacji ustawy czytamy, że "Proponowana zmiana przepisów ustawy o finansach publicznych odnosi się do tych procedur ostrożnościowo-sanacyjnych, które w obowiązującym stanie prawnym znajdują zastosowanie w przypadku przekroczenia przez relację państwowego długu publicznego względem PKB progu 50 proc. lub 55 proc., a zatem których zastosowanie poprzedza sytuację zrównania tej relacji z progiem 60 proc. i jego przekroczenia.
Mając na względzie istotę, cel i sekwencyjność przewidzianych ustawą o finansach publicznych procedur naprawczych, stwierdzić należy, że przedłożona propozycja modyfikuje warunki ich stosowania w sposób mogący prowadzić do opóźnionego uruchomienia ustawowych środków służących powstrzymaniu narastania długu publicznego". Minister finansów zaproponował, aby państwowy dług publiczny - w przypadku gdy przekroczy 50 bądź 55 proc. PKB - był przeliczany przez ministra finansów na złote z zastosowaniem średniej arytmetycznej ze średnich kursów walut obcych ogłaszanych przez NBP i obowiązujących w dni robocze z roku budżetowego, za który ogłaszana jest relacja (a nie według kursu na koniec roku).
Ponadto tak wyliczona kwota byłaby pomniejszona o wolne środki finansowe ministra finansów na koniec roku budżetowego służące finansowaniu potrzeb pożyczkowych budżetu państwa w następnym roku budżetowym. Jeśli tak kreatywnie potraktowana relacja długu do PKB nie przekraczałaby progów ostrożnościowych, nie stosowałoby się ograniczeń ustawowych wynikających z ich przekroczenia. Rządowe Centrum Legislacji w swojej opinii do ustawy ostrzegło, że "Zastosowanie proponowanej metody ponownego przeliczenia wielkości długu publicznego może doprowadzić do sytuacji, w której środki ostrożnościowe w określonych warunkach zostaną dopiero podjęte na etapie bliskim zrównania analizowanych relacji ustawowych z progiem 60 proc., a w skrajnych przypadkach procedury te mogą w ogóle nie znaleźć zastosowania".
Artur Kowalski