• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Będą negocjować uwolnienie kapłana

Czwartek, 16 października 2014 (19:42)

Republika Środkowoafrykańska wysłała do stolicy Kamerunu, Jaunde, delegację rządową, która weźmie udział w rozmowach z władzami kameruńskimi na temat porwanego w pobliżu granicy polskiego księdza – poinformowały władze RŚA.

Ksiądz Mateusz Dziedzic został porwany w nocy z niedzieli na poniedziałek przez napastników, którzy zaatakowali misję katolicką w Baboua w Republice Środkowoafrykańskiej, ok. 50 km od granicy z Kamerunem.

– Rząd środkowoafrykański jest bardzo zaniepokojony tą sytuacją – oświadczył premier Mahamat Kamoun. – A ponieważ te wydarzenia rozegrały się na granicy z Kamerunem, delegacja, w skład której wszedł minister obrony, zastępca szefa sztabu generalnego i przedstawiciel ministerstwa spraw zagranicznych, udała się do Kamerunu na rozmowy z władzami kameruńskimi, aby znaleźć rozwiązanie – dodał.

Według współpracownika porwanego duchownego, ks. Leszka Zielińskiego, jedynym żądaniem porywaczy jest odzyskanie wolności przez ich przywódcę, który przebywa w więzieniu w Kamerunie. – Oni są zdeterminowani. Wypuszczą (ks. Mateusza) tylko wtedy, jeśli ich przywódca zostanie uwolniony, to ich jedyny warunek. To sprawa polityczna, nie chodzi o pieniądze – przekazał ks. Zieliński.

Według ks. Zielińskiego, grupa, która uprowadziła Polaka, to Front Demokratyczny na rzecz Ludności Środkowoafrykańskiej, a porywacze przebywają ok. 25 km od Baboua. Ugrupowanie to działa w pobliżu Baboua od kilku miesięcy, a w Republice Środkowoafrykańskiej jest obecne od kilkunastu lat. – Od północy wzdłuż granicy kameruńskiej przemieszczają się na południe, później wracają – dodał.

Sam ksiądz Dziedzic w rozmowie telefonicznej z innym polskim duchownym powiedział, że jest dobrze traktowany przez rebeliantów i nie boi się o swoje życie. Dostarczono mu leki i wodę pitną – mówił wczoraj ks. Zieliński.

MPA, PAP