Świat docenia obronę życia
Czwartek, 16 października 2014 (19:16)Z prof. Bogdanem Chazanem, odwołanym z funkcji dyrektora Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Rodziny w Warszawie, rozmawia Marta Milczarska
Pod warszawskim ratuszem po raz kolejny odbyła się manifestacja pacjentek, które żądają od Hanny Gronkiewicz-Waltz cofnięcia decyzji o odwołaniu Pana Profesora z funkcji dyrektora szpitala. To nie jedyne wsparcie, jakie Pan Profesor otrzymuje...
– Wciąż wiele osób okazuje mi wielkie wsparcie. Tylko za pośrednictwem CitizenGO ponad 200 tys. podpisało się pod listem poparcia dla obrony życia. Otrzymałem wiele wspaniałych, wzruszających listów. Jeszcze nie wszystkie zdążyłem przeczytać. Jadąc na tę pikietę, otrzymałem i mam przy sobie list babci, która ma wnuczkę z zespołem Downa i jest bardzo wdzięczna, że ona jest na świecie.
Te gesty solidarności i wsparcia płyną także z zagranicy. Został Pan Profesor zaproszony na konferencję Międzynarodowej Federacji Stowarzyszeń Lekarzy Katolickich w Manili?
– Tak. Nawet tam dotarła informacja o mojej sprawie. Zaproszono mnie, abym przedstawił tę sytuację, i otrzymałem tam całą masę wyrazów sympatii i wsparcia dla tego, co zrobiłem i robię. Muszę się także pochwalić, że zostałem odznaczony bardzo prestiżową nagrodą „Science and Faith”, a także otrzymałem odznaczenie z Stolicy Apostolskiej.
Wracając do sprawy odwołania. Złożył Pan Profesor pozew do warszawskiego sądu pracy, w którym domaga się uznania wypowiedzenia z pracy za bezpodstawne. Jak wygląda sytuacja prawna?
– Niestety jest to dla mnie bardzo trudna sprawa, gdyż moim przeciwnikiem w sądzie nie będzie prezydent miasta, która zadecydowała o moim odwołaniu, ale mój ukochany szpital. Dla mnie to tak, jakbym wytoczył proces ludziom, z którymi pracowałem tak wiele lat, ludziom, którzy byli lojalni wobec mnie i pacjentów. Mimo tego wszystkiego wierzę jednak, że sprawiedliwość zwycięży. Wierzę, że Szpital św. Rodziny nie będzie szpitalem, w którym dokonuje się aborcji, ale że to wciąż będzie szpital, w który szanuje się zdrowie i życie dziecka, że będzie to szpital przyjazny dziecku. W szpitalu, który posiada odznakę „Szpitala Przyjaznego Dziecku”, nie można zabijać dzieci.
Sąd Okręgowy w Rzeszowie nakazał obrońcom życia przeprosić szpital za nazwanie aborcji zabójstwem dziecka. Położna Agata Rejman odmówiła uczestniczenia przy procedurze aborcyjnej i również spotkała się z restrykcjami. Takie działania spowodują strach środowiska służby zdrowia przed powoływaniem się na klauzulę sumienia?
– To niestety negatywny oddźwięk tej sprawy. Panuje ogromny lęk wśród lekarzy, położnych i pielęgniarek, którzy nie chcą uczestniczyć w aborcji. To zastraszenie personelu medycznego powoduje lęk i nieprzemyślane decyzje, które mogą mieć tragiczne skutki dla pacjentek i ich dzieci. Ostatnio w szpitalu w Opolu, prawdopodobnie z powodu „pośpiechu”, wykonano aborcję przez cesarskie cięcie, czyli narażono kobietę na utratę zdrowia, by jak najszybciej zabić dziecko. To bardzo niepokojący efekt mojego zwolnienia, ale nie zapominajmy także, że rośnie sprzeciw społeczeństwa wobec zabijania dzieci w łonie matki. Coraz więcej mówi się o bezwzględnym prawie do życia od poczęcia do naturalnej śmierci i to jest pozytywny efekt całej tej sprawy.