Moje dziecko żyje dzięki prof. Chazanowi!
Czwartek, 16 października 2014 (16:28)„Gdyby nie prof. Bogdan Chazan, nie urodziłoby się moje dziecko” – to słowa wielokrotnie podkreślane przez każdą z kilkunastu kobiet manifestujących w obronie tego wybitnego lekarza pod warszawskim ratuszem. Pacjentki mówią jasno: „nie damy za wygraną, będziemy manifestowały, aż profesor wróci do pracy w Szpitalu św. Rodziny”.
Tuż przed godziną 13.00 przed siedzibą prezydenta Warszawy stanął banner, na którym zdjęcie uśmiechniętej Hanny Gronkiewicz-Waltz sąsiaduje z obrazem dziecka zabitego przed narodzeniem – tak właśnie wyglądać mogło dziecko, którego aborcji odmówił profesor Chazan. Za swoje „nie” dla zabicia dziecka w łonie matki prof. Chazan został zwolniony z funkcji dyrektora Szpitala św. Rodziny w Warszawie.
Dziś przed ratuszem ponownie zgromadziły się pacjentki, którymi podczas ciąży opiekował się profesor. – Przychodzę po raz kolejny przed ratusz z wielką nadzieją, że w końcu prezydent stolicy usłyszy nas głos, głos pacjentek, które prof. Bogdanowi Chazanowi zawdzięczają życie swoich dzieci. Nam, pacjentkom, bardzo brakuje tego wybitnego specjalisty w szpitalu – podkreśliła w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Kaja Kotlarz, która była pod opieką profesora podczas swoich dwóch kolejnych ciąż. – Teraz spodziewam się trzeciego dziecka i bardzo żałuję, że i tym dzieckiem nie zajmie się ten wspaniały lekarz. W Szpitalu św. Rodziny bardzo brakuje jego autorytetu i wsparcia dla całego personelu – dodała pacjentka. Jednocześnie wyraziła swoje zaniepokojenie tym, że jej dziecko przyjdzie na świat w szpitalu, w którym od usunięcia ze stanowiska prof. Chazana dokonuje się aborcje. – Nie umiem przejść obojętnie obok tego, że teraz w tym szpitalu w jednej sali dziecko się rodzi, a w drugiej dokonuje się brutalnego zabójstwa – dodała nasza rozmówczyni.
Na protest przybył także prof. Bogdan Chazan, który nie krył swojej wielkiej wdzięczności za wszelki przejaw solidarności z nim. Lekko speszony brawami, podszedł do każdej pacjentki, pytając z imienia o dziecko, któremu pomógł w przyjściu na świat. Wśród pacjentek była także pani Marlena, mama małej Mai, która narodziła się, choć żaden inny lekarz nie dawał cienia szans na to, że kobieta usłyszy kiedykolwiek słowo: „mama”. – Maja urodziła się, żyje, chodzi, śmieje się i jest żywym przykładem na to, że prof. Chazan jest wybitnym specjalistą. Dał mi nadzieję, którą odebrali mi inni lekarze, że będę matką. Przejechałam ponad 200 km, żeby podziękować mu swoją obecnością za Maję, a on – ku mojemu zaskoczeniu – po dwóch latach od porodu – pamiętał o mnie i mojej córce. Od razu zapytał: co u Mai! – podkreśla w rozmowie z nami wzruszona pacjentka.
Sam profesor w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl podkreślił, że jest bardzo wdzięczny za każdy gest solidarności w związku z jego zwolnieniem. – Dziękuję, że tyle osób poświęca swój czas, aby mnie wesprzeć. Dziękuję za każdy list, za każdy podpis o przywrócenie mnie do pracy, za każde przyjazne słowo – zaznaczył prof. Chazan.
Podczas demonstracji została złożona petycja do Hanny Gronkiewicz-Waltz, prezydent miasta Warszawy, z apelem o przywrócenie prof. Chazana na stanowisko dyrektora stołecznego Szpitala im. Świętej Rodziny.
Marta Milczarska