• Wtorek, 5 maja 2026

    imieniny: Ireny, Waldemara, Irydy

Sukces, który jest porażką?

Czwartek, 16 października 2014 (14:25)

Z Bogdanem Święczkowskim, prokuratorem w stanie spoczynku i byłym szefem ABW, rozmawia Marta Milczarska

W Warszawie zatrzymano cywila i oficera Wojska Polskiego podejrzewanych o pracę dla obcego wywiadu, prawdopodobnie Rosji. O czym to świadczy?

- Tak na prawdę nie wiemy, o co chodzi. Zatrzymanie dwóch osób w związku ze zdradą czy szpiegostwem na rzecz obcego państwa z jednej strony może być traktowane jako sukces  służb specjalnych, a z drugiej strony może być porażką państwa polskiego. W przypadku zidentyfikowania agenta służby specjalne najczęściej rozpoczynają grę operacyjną, dezinformację, która miałaby na celu ujawnienie jego siatki powiązań i kontaktów. Jeżeli tak się nie stało, to jest to porażka służb specjalnych. Natomiast do zatrzymania lub deportacji takich osób dochodzi tylko wtedy, gdy taka „gra operacyjna” została zakończona lub gdy nie ma możliwości prowadzenia gry i rozpoznania całościowego ewentualnej siatki szpiegowskiej. Pamiętajmy, że bardzo rzadko szpieg działa sam lub tylko z jedną osobą, najczęściej jest to cały system powiązań: poprzez oficerów łączności, osoby koordynujące itp.

Taką grę operacyjną można przeprowadzić w ciągu dwóch miesięcy?

- Nie sądzę. Przeprowadzenie takiej akcji w ciągu dwóch miesięcy – jak sugerują media – nie świadczy dobrze o profesjonalizmie działań operacyjnych służb specjalnych. Jednakże jest także możliwość, że takie zatrzymanie było decyzją polityczną, mającą na celu ostrzeżenie państw, które na terenie Polski prowadzą działania wywiadowcze, że skończył się okres bezkarności. Mieliśmy z taką sytuacją do czynienia za rządów AWS, kiedy to deportowano kilku dyplomatów rosyjskich, którzy byli uznani za persona non grata za prowadzenie działalności wywiadowczej. Informacje o zatrzymaniu szpiega są niekiedy takim sygnałem dla innych państw. Szkoda jednak, że identyfikacja osób na tak „wrażliwych” stanowiskach podejrzewanych o szpiegostwo nastąpiła tak późno, a przez siedem ostatnich lat nic się w tej kwestii nie działo.

Czy zatrzymanie szpiega nie będzie prowadziło do pojawienia się w jego miejsce innych, którzy nie będą rozpoznani?

- No oczywiście, ale jak wspomniałem, są dwie filozofie działania służb specjalnych. Pierwsza to identyfikacja, kontrola, nadzór i dezinformacja obcej agentury, a druga to natychmiastowa identyfikacja i deportacja. Zarówno ja, jak i większość specjalistów stoi na stanowisku, że lepiej jest kontrolować i nadzorować wrogą agenturę, niż zatrzymywać i tym samym skazać się na pojawienie się w ich miejscu nowych agentów, których proces identyfikacji będzie musiał być rozpoczęty na nowo. Zatrzymanie, czyli przejście z działań operacyjnych na działania procesowe, powinno zdarzać się tylko wtedy, gdy dana siatka czy agent nie mogą być nadzorowani przez służby lub skończyły się możliwości. Będąc szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, zabiegałem o wprowadzenie pojęcia „szpiega koronnego”, czyli by agent obcych służb specjalnych, który zostanie zatrzymany, mógł być zwerbowany na stronę państwa polskiego. Niestety, tych zmian nie udało się wprowadzić i w obecnej sytuacji Polska nie ma możliwości tzw. przewerbowania obcych agentów.

Sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych o sprawie dowiedziała się z mediów. Komisja ta to iluzja kontroli na specsłużbami?

- Sejmowa komisja nie ma dostępu do informacji operacyjnych służb specjalnych. Wszelkie informacje uzyskuje jedynie wtedy, kiedy zdecydują o tym szefowie tych służb. W tym przypadku uznali oni, że nie jest zasadne, aby organ ten takie informacje musiał posiadać. Tym samym świadczy to o tym, że sejmowa speckomisja jest „listkiem figowym” i pozorem jakiejś kontroli, który w rzeczywistości nic nie wie i jest karmiony tylko tymi informacjami, jakie przekażą im służby.

Dziękuję za rozmowę.

Marta Milczarska