• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Nie ma chętnego na Krośnieńskie Huty Szkła

Wtorek, 14 października 2014 (22:30)

Krośnieńskie Huty Szkła wciąż bez nabywcy. Dzisiejszy przetarg znów nie wyłonił inwestora.

KHS, które funkcjonują na rynku od 1923 r., wraz ze spółkami zależnymi – firmą Krosglass w Krośnie, największym w Polsce producentem włókna szklanego, oraz Hutą Szkła w Jaśle – zatrudniają blisko 3 tysiące osób i mimo upadłości wciąż produkują. Blisko połowę produkcji firmy, która od 2008 r. jest w stanie upadłości po niefortunnych zarządach byłych kierownictw, stanowi eksport do 60 krajów świata. Mimo to firma kolejny raz nie może znaleźć nabywcy, choć jak podkreśla w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl syndyk Marek Leszczak, zainteresowanie jest i prędzej czy później kupiec się znajdzie.

– Zakłady są w dobrej kondycji, wszystkie generują zysk, inwestują – mówi syndyk. Natomiast to, że mimo organizowania kolejnych przetargów wciąż są do kupienia, wynika z faktu, że jest to spory wydatek dla przyszłego inwestora.

– Na dzień dzisiejszy, żeby stać się właścicielem Krosglassu, trzeba było wyłożyć 19 milionów. Cena ta w przyszłym przetargu wyznaczonym na 13 stycznia 2015 r. zostanie zachowana. Natomiast o pół miliona została obniżona cena Huty Szkła w Jaśle, która w styczniu kosztować będzie 5 milionów – tłumaczy syndyk.

Ważne jest także to, że wspomniane spółki nie są w stanie upadłości, mają swoje zarządy, ale jednocześnie są częścią majątku KHS.

– Jeżeli zaś chodzi o wartość upadłych KHS, to cena w dzisiejszym przetargu wynosiła 145 milionów złotych plus wykup zapasów i wykup nakładów, jakie zostały poczynione przez syndyka m.in. na modernizację wanien. Chętny nabyć KHS w styczniowym przetargu będzie musiał zapłacić 130 milionów złotych plus nakłady, w sumie ok. 170 milionów złotych – wyjaśnia syndyk Marek Leszczak.

Najcenniejsza jest załoga

Cel, jaki stoi przed syndykiem, to sprzedaż i zabezpieczenie roszczeń wierzycieli. Do największych należą dwa banki oraz PGNiG.

– W mojej ocenie, najlepsze zaspokojenie roszczeń wierzycieli będzie wówczas, kiedy te zakłady będą funkcjonować, bo tylko do dobrze prosperującego zakładu może ktoś zapukać i próbować go kupić – dodaje syndyk.

Choć mimo ośmiu przetargów nie znalazł się chętny na zakup KHS, to zdaniem syndyka coraz więcej podmiotów, zarówno polskich, jak i zagranicznych, interesuje się firmą, ale o kandydacie do zakupu można będzie mówić dopiero, gdy wpłynie wadium uprawniające do uczestnictwa w przetargu.

W KHS i spółkach zależnych zatrudnionych jest obecnie prawie 3 tysiące pracowników. Połowa jest zatrudniona na czas nieokreślony, część na czas określony, uwarunkowany m.in. przestojami związanymi z wygaszaniem pieców, wanien itp. Wszyscy, jak podkreśla syndyk, stanowią koło zamachowe całej działalności.

– To, że KHS wciąż funkcjonują, to nie zasługa syndyka, ale przede wszystkim hutników, którzy są artystami w swoich dziedzinach i dzięki wytwarzanym przez nich wyrobom istnieje marka Krosna, dzięki temu jesteśmy rozpoznawalni na światowych rynkach. Sama huta – budynki, piece czy wanny – to niewiele bez ludzi, którzy tworzą tę wartość dodaną – zauważa syndyk Marek Leszczak.

Syndyk ma pozwolenie na prowadzenie działalności do końca tego roku i zapowiada, że w listopadzie zgłosi radzie wierzycieli wniosek o kolejne przedłużenie okresu produkcyjnego przedsiębiorstwa.

Mariusz Kamieniecki