Zauważalna poprawa
Wtorek, 14 października 2014 (17:27)Zauważalnie poprawił się stan zdrowia czterech górników leczonych po wypadku w kopalni „Mysłowice-Wesoła” na oddziale intensywnej terapii Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Stan dwóch najciężej rannych z tego oddziału nadal jest krytyczny.
Lekarze akcentują też, że wobec wszystkich leczonych na intensywnej terapii rokowania są nadal „bardzo ostrożne”.
Jak poinformował podczas briefingu dr hab. Marek Kawecki z CLO, tego dnia w szpitalu nadal przebywa 23 chorych. Obok sześciu najbardziej poszkodowanych leczonych na oddziale intensywnej terapii kolejnych siedemnastu górników przebywa na oddziałach chirurgicznych w stanie ogólnym zadowalającym.
– Co do samego stanu chorych – sześciu w dalszym ciągu na intensywnej terapii, dwaj w stanie krytycznym, czterej w stanie nieco bardziej stabilnym, z zauważalnymi poprawami w zakresie monitorowanych parametrów – powiedział we wtorek Kawecki. – Tę poprawę oceniamy pozytywnie – dodał. Wczoraj stan tych górników oceniany był jako „bardzo ciężki, z niewielką tendencją do stabilizacji”.
Pytany o rokowania specjalista uznał je za „bardzo ostrożne”, szczególnie wobec dwóch pacjentów w stanie krytycznym. – Tutaj może zdarzyć się wszystko, z zejściem śmiertelnym włącznie. Natomiast w stosunku do pozostałych leżących na OIOM-ie rokowania są nieco lepsze, aczkolwiek także bardzo ostrożne. O wiele lepsze rokowania są wobec pacjentów, którzy są w stanie ogólnym zadowalającym – zaznaczył lekarz.
Jak podkreślił, wszyscy górnicy przebywający w CLO są poddawani stałemu najnowocześniejszemu leczeniu, m.in. zabiegom hiperbarii tlenowej. Stosowane są specjalistyczne opatrunki czy najwyższej klasy antybiotykoterapia. Dzisiaj odbyło się też pięć kolejnych operacji, kolejne są zaplanowane na środę i czwartek.
Dyrektor Centrum Leczenia Oparzeń dr Mariusz Nowak zaapelował we wtorek o przyspieszenie procedur finansowania stosowanego przez szpital bardzo drogiego leczenia. Jak podkreślił, chodzi o efekt skali związany z dużą grupą ciężko rannych osób. Obecnie za ich leczenie płaci szpital, jednak jego władze obawiają się – w pewnej perspektywie – utraty płynności.
– Jeżeli mamy perspektywę kolejnych tygodni do leczenia, może się to bardzo źle skończyć. Przestaniemy w pewnym momencie mieć możliwości finansowania leczenia. Jeżeli coś robimy planowo i nagle pojawia się taka duża grupa, angażujemy wszystkie środki, jakie mamy, i nie możemy pozwolić sobie na czekanie albo opóźnienie decyzji – wskazał dr Nowak.
Dyrektor podał, że choć jest „oddźwięk ministerstwa” w sprawie finansowania uruchomionych już hodowli komórkowych, nie ma go na razie odnośnie do zgłoszonych już NFZ tzw. nadwykonań. – Trzeba uświadomić urzędnikom, że trzeba działać szybciej. To nie jest tak, że możemy znowu poczekać pół roku, aż się np. Narodowy Fundusz Zdrowia rozliczy – zaakcentował dyrektor CLO.
Podkreślił przy tym, że ma świadomość wydawania pieniędzy publicznych, jednak w takich „sytuacjach krańcowych” odpowiednie zarządzenie może wydać prezes NFZ. – Jest potrzebna interwencja Warszawy – ocenił dr Nowak.
Wczoraj wieczorem minął tydzień od katastrofy w mysłowickiej kopalni. Na poziomie 665 m doszło prawdopodobnie do zapalenia bądź wybuchu metanu. W strefie zagrożenia znajdowało się wówczas 37 górników. 36 wyjechało na powierzchnię, 31 trafiło pierwotnie do szpitali. 42-letniego kombajnisty dotąd nie odnaleziono. Wczoraj rano w CLO zmarł jeden z najciężej rannych, 26-letni górnik.
W kopalni ratownicy prowadzący akcję poszukiwawczą zaginionego górnika rano próbowali kontynuować usuwanie blokującego im drogę rozlewiska. W nocy pracę uniemożliwiały im groźne stężenia gazów. O sytuacji w ciągu dnia przedstawiciele KHW mają poinformować podczas popołudniowego briefingu.
MPA, PAP