Potrzebne wsparcie rodziny, a nie uderzanie w nią
Poniedziałek, 13 października 2014 (22:14)Dokument podsumowujący pierwszy tydzień obrad synodu jest nie do przyjęcia dla wielu biskupów – uważa ks. abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. Zaniepokojony dokumentem podsumowującym dotychczasową dyskusję na III Nadzwyczajnym Zgromadzeniu Synodu Biskupów jest również ks. abp Zbigniew Stankiewicz, arcybiskup Rygi.
W rozmowie z Radiem Watykańskim przewodniczący Episkopatu Polski nie zawahał się powiedzieć, że w dokumencie tym odchodzi się od nauczania Jana Pawła II, a nawet, że widać w nim ślady antymałżeńskiej ideologii. Zdaniem ks. abp. Gądeckiego, tekst ten świadczy również o braku jasnej wizji celu samego zgromadzenia synodalnego.
- Czy celem tego synodu jest duszpasterskie wsparcie rodziny w trudnościach, czy też tym celem są kazusy specjalne? Naszym głównym zadaniem duszpasterskim jest wsparcie rodziny, a nie uderzanie w nią, eksponowanie tych trudnych sytuacji, które istnieją, ale które nie stanowią jądra samej rodziny i nie przekreślają konieczności wsparcia, które powinniśmy dać dobrym, normalnym, zwykłym rodzinom, które walczą nie tyle może o przetrwanie, ile o wierność – powiedział ks. abp Gądecki.
– Odnosząc się do spraw małżeństwa i rodziny, zastosowano pewne kryteria, które budzą wątpliwość. Na przykład kryterium stopniowości. Czy można rzeczywiście traktować konkubinat jako gradualność, drogę do świętości? Dziś w dyskusji zwrócono również uwagę, że doktryna przedstawiona w dokumencie w ogóle pominęła temat grzechu. Jakby pogląd światowy zwyciężył i wszystko było niedoskonałością, która prowadzi do doskonałości... - zauważył ks. abp Gądecki.
- Zwrócono też uwagę nie tyle na to, co ten dokument mówi, ile czego nie mówi. Praktycznie wypowiada się o wyjątkach, natomiast potrzeba też przedstawienia prawdy. Dalej, punkty, które dotyczą powierzenia dzieci parom jednopłciowym, są sformułowane nieco w taki sposób, jakby pochwalały tę sytuację. To też jest minus tego tekstu, który zamiast być zachętą do wierności, wartości rodziny, wydaje się akceptować wszystko tak jak jest. Powstaje też wrażenie, że dotąd nauczanie Kościoła było niemiłosierne, podczas gdy teraz zacznie się nauczanie miłosierne - dodaje przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.
Z dokumentu podsumowującego dotychczasową dyskusję na III Nadzwyczajnym Zgromadzeniu Synodu Biskupów przygotowanego przez ks. kard. Pétera Erdő nie jest również zadowolony arcybiskup Rygi Zbigniew Stankiewicz.
- Odnośnie do tych dewiacji – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. abp Stankiewicz, którego cytuje KAI – zasygnalizowałem w dyskusji, że istnieje niebezpieczeństwo tańczenia pod muzyczkę świata i poddania się naciskowi ze strony środowisk laickich.
Arcybiskup Rygi zaznaczył jednocześnie, że swoje spostrzeżenia wymieniał z wieloma biskupami i ma wrażenie, że przeważająca większość biskupów myśli zdrowo i nie zamierza popuścić i poddać się temu naciskowi. - Aczkolwiek ci, którzy jakoś się temu poddają, czynią to, jak myślę, w dobrej wierze, chcą wyjść naprzeciw tym, którzy doświadczają trudności. W moim przemówieniu podkreśliłem jednak, że poddając się naciskowi świata i tracąc własną tożsamość, na dłuższą metę stracimy. Bo światu tak naprawdę nie jest potrzebna podróbka Ewangelii, ale jest potrzebne światło, prawda Ewangelii - powiedział ks. abp Stankiewicz.
RP, KAI