Horrendum z zamianą ciał
Środa, 19 września 2012 (06:12)Niewyobrażalny chaos w rosyjskiej dokumentacji medycznej. Prokuratura wojskowa ekshumuje kolejne cztery ofiary.
Do grudnia zostaną przeprowadzone kolejne cztery ekshumacje ciał ofiar katastrofy smoleńskiej - zapowiadają wojskowi śledczy. Powodem są podejrzenia, że mogło dojść do zamiany szczątków ofiar wskutek pomyłki rosyjskich służb lub błędnej identyfikacji.
- Analiza zebranego materiału dowodowego wskazuje, że wątpliwości dotyczące prawidłowości określenia tożsamości ciał ofiar katastrofy dotyczą jeszcze dwóch par ciał ofiar katastrofy smoleńskiej. W odniesieniu do tych osób prokuratorzy podjęli decyzje o wyjęciu ciał z grobu i poddaniu ich ponownym badaniom - oświadczył prokurator płk Ireneusz Szeląg, szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która prowadzi śledztwo smoleńskie. O decyzji prokuratorów powiadomiono już rodziny zmarłych.
- W tej chwili trwają czynności organizacyjne zmierzające do uzgodnienia terminu. Wchodzi w grę ustalenie terminu możliwego dla kilkunastu osób, kilku instytucji, to dosyć duże przedsięwzięcie organizacyjne - przyznał prokurator.
Śledczy nie chcą jednak na razie ujawnić personaliów osób, których dotyczą zamierzenia ekshumacyjne, zasłaniając się prośbami rodzin o dyskrecję.
- Rodziny prosiły przedstawicieli prokuratury o idącą jak najdalej dyskrecję zarówno co do tożsamości osób, jak i terminów wykonywanych czynności - powiedział płk Szeląg.
Prokurator zaznaczył jedynie, że planowane działania śledczych nie dotyczą złożonych przez rodziny smoleńskie wniosków o ekshumacje wiceministra kultury Tomasza Merty i szefa Komitetu Katyńskiego Stefana Melaka.
- Te wnioski są w zakresie rozpatrywania - poinformował Szeląg. - Prokurator analizuje dokumentację, zgłaszane przez rodzinę zastrzeżenia. Kompletujemy dokumentację medyczną, bo to ona jest podstawą wątpliwości. I dopiero po analizie zgromadzonej dokumentacji prokuratura podejmie decyzję co do tych dwóch wniosków w zakresie ekshumacji - dodał.
Jak podała prokuratura, mimo iż wątpliwości dotyczą właściwej identyfikacji ciał, to po ekshumacji czterech kolejnych osób zostaną przeprowadzone kompleksowe badania.
- Planowane czynności nie obejmują tylko badań z zakresu genetyki potwierdzających tożsamość, ale obejmują spektrum czynności wykonywanych do tej pory przez biegłych, czyli pełną sekcję zwłok, jak również pobranie próbek do wszelkich możliwych badań przez biegłych - zapowiedział prokurator.
Pułkownik Szeląg powiedział, że zastrzeżenia co do możliwości pomyłki w identyfikacji zostaną zweryfikowane poprzez badania.
- Mamy do czynienia z wątpliwościami, które dopiero rozwikłają bądź rozwieją jednoznacznie badania genetyczne przeprowadzone w Polsce - zaznaczył prokurator.
- Z dokumentów rosyjskich wynika, że jeśli doszło do zamiany ciał, to mogło to nastąpić na skutek błędnego rozpoznania przez rodzinę, w jednym przypadku - przez przedstawiciela polskiej instytucji, w dwóch przypadkach strona rosyjska uznaje, że jeżeli pomylono ciała, to błąd leży po stronie rosyjskiej. Polegał on na tym, że wpisano do dokumentacji nieodpowiednie numery zwłok - poinformował prokurator. I podkreślił, że za wcześnie jest mówić o odpowiedzialności za ewentualne pomyłki, ale prokuratura jest gotowa gromadzić nowe dowody i występować z odpowiednimi wnioskami do Rosjan.
Prokurator Ireneusz Szeląg bronił się wczoraj, jakoby w 2010 r. nie było powodów do przeprowadzenia polskich sekcji zwłok.
- W momencie sprowadzenia ciał do Polski nie było żadnych przesłanek, że dokumentacja, która napłynie z Rosji, będzie zawierała te nieprawidłowości, które stały się podstawą do decyzji o ekshumacji i ponownego badania sekcyjnego - stwierdził z naciskiem płk Szeląg.
Jak ujawnił, w nocy z 10 na 11 kwietnia 2010 r. zostały na ten temat przeprowadzone rozmowy z Komitetem Śledczym Federacji Rosyjskiej. - Poinformowano nas, że część sekcji już się odbyła, część trwa w tej chwili, a część będzie wykonana w najbliższym czasie. Zapewniano nas, że będą wykonane ze wszystkimi międzynarodowymi standardami, a dokumentacja zostanie niezwłocznie przekazana stronie polskiej - relacjonował prokurator.
Rosyjska ruletka
Takich tłumaczeń nie przyjmuje mec. Bartosz Kownacki, jeden z pełnomocników rodzin smoleńskich, wskazując, że domniemane sekcje zostały przeprowadzone zaskakująco szybko.
- W polskim prawie obowiązuje zasada bezpośredniości dowodów, więc gdy polscy prokuratorzy, rząd polski dowiedzieli się, że 20 godzin po katastrofie większość sekcji została już przeprowadzona, to powinni sobie zadać pytanie, czy w przypadku tak ogromnej katastrofy jest w ogóle możliwe - biorąc pod uwagę konieczność transportu do Moskwy, identyfikacji itp. - przeprowadzenie takich czynności - wskazuje Kownacki.
- Logicznie każdy by sobie odpowiedział, że coś tu nie gra. I wtedy władze polskie, prokuratura powinny podjąć decyzję o przeprowadzeniu własnych czynności, a nie zadowolić się takim stanem, że nasi biegli już nie mają nic do roboty, ponieważ sprawa jest zamknięta - dodaje.
- Ale zdecydowano się zagrać w rosyjską ruletkę, zaryzykować - ocenia prawnik. - Oczywiście gdyby protokoły z rosyjskich czynności były bez zarzutu, świetnie przygotowane, rzetelne, niezawierające zafałszowań, to być może ten, kto zagrał w rosyjską ruletkę, wygrałby - mówi adwokat.
- Ale popełniono błąd, który obecnie ma bardzo konkretne konsekwencje i za który trzeba ponieść odpowiedzialność. Natomiast mówienie, że nie było to do przewidzenia, nie oddaje tamtej sytuacji - zwraca uwagę mec. Kownacki.
Jak wskazuje, jest to oczywista kompromitacja "konkretnych osób, które mówiły, że ziemię przekopywano na głębokość metra, że polscy biegli ręka w rękę z rosyjskimi wykonywali czynności, że nie ma co się obawiać". - Widać, że państwo polskie w tych trudnych dniach w ogóle nie funkcjonowało - uważa Kownacki.
- To nie jest tak, że coś omyłkowo się stało, to jest przejaw wielkiego bałaganu i braku kompetencji - ocenia. Adwokat nie zgadza się z opiniami, że stan ciał ofiar katastrofy zasadniczo powodował duże problemy z identyfikacją. - W bardzo złym stanie było około 10 proc. zwłok, ale zawsze są przeprowadzane badania DNA - wskazuje.
Prokuratorzy w Smoleńsku
Prokuratura poinformowała, że aktualnie na Siewiernym znajduje się grupa polskich śledczych. - Od niedzieli przebywa w Smoleńsku kilkunastoosobowa grupa składająca się z polskiego prokuratora, zespołu biegłych i specjalistów, którzy będą wykonywać m.in. uzupełniające czynności oględzin wraku i elementów samolotu - powiedział płk Szeląg. Mają oni przeprowadzić uzupełniające działania m.in. w zakresie oględzin miejsca katastrofy.
Wczoraj do Moskwy udała się kolejna grupa śledczych. - Również dzisiaj kolejna ekipa - prokurator z biegłymi - wyleciała do Moskwy. Jest to realizacja innego wniosku o pomoc prawną. We wniosku tym postulowaliśmy o przesłuchanie 13 osób w charakterze świadków - powiedział prokurator. Chodzi głównie o osoby służb nadzoru ruchu lotniczego, które brały udział w sprowadzaniu polskiego tupolewa.
- Konieczność ponownego przesłuchania tych świadków wynika z analizy przeprowadzonej przez zespół biegłych, który na podstawie dokonanej analizy polskiego materiału dowodowego, dokumentacji nadesłanej z Federacji Rosyjskiej, w tym również treści przesłuchań tych świadków, uznał, że zachodzi konieczność wyjaśnienia pewnych kwestii albo uszczegółowienia pewnych informacji - mówi prokurator Szeląg. Śledczy mają wykonać swoje czynności w ciągu czterech tygodni.
Zenon Baranowski