MEN bagatelizuje problemy szkolnictwa
Poniedziałek, 13 października 2014 (11:33)W przededniu Dnia Nauczyciela „Solidarność” oświatowa zorganizuje szereg konferencji prasowych, by zwrócić uwagę na dramatyczną sytuację w polskiej oświacie i pogarszające się warunki pracy polskich nauczycieli.
– Nasze głosy wciąż nie docierają do rządzących, którzy bagatelizują problemy szkolnictwa, a skupiają się jedynie na ogłaszaniu rzekomych sukcesów – podkreśla Lesław Ordon z NSZZ „Solidarność”.
Oświatowa „Solidarność” przygotowuje się do rozpoczęcia serii akcji protestacyjnych przed urzędami wojewódzkimi w całym kraju, a także ogólnopolskiego protestu w Warszawie. We wrześniu ponad połowa nauczycieli, którzy wypełnili ankietę dotyczącą form protestu, opowiedziała się za jednodniowym strajkiem ostrzegawczym.
– Nasze postulaty dotyczą nie tylko zwiększenia nakładów na polską oświatę, ale chcemy też zwrócić uwagę na pogarszające się warunki nauki i pracy w szkołach. Dlatego też walczymy nie tylko o godne warunki pracy, ale przede wszystkim o to, by dzieci i młodzież miały jak najlepsze warunki do zdobywania wiedzy. A nie jest to łatwe w obecnej sytuacji – wyjaśnił w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Lesław Ordon, przewodniczący sekcji oświaty i wychowania śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”, dodając jednocześnie, że widać to chociażby w aspekcie nieprzygotowania polskich szkół na przyjęcie sześciolatków.
– Brak zaplecza socjalnego, brak nauczycieli wspomagających, to tylko początek całej listy zaniedbań. Niestety dzieje się tak, ponieważ dramatycznie małe są nakłady na edukację, pensje nauczycieli stoją w miejscu i nie chodzi tylko o podwyżki, ale także pensje nie są waloryzowane – dodał Lesław Ordon, wyjaśniając że ewentualne wycofanie się z protestów związkowcy uzależniają od spełnienia ich postulatów przez szefową resortu edukacji Joannę Kluzik-Rostkowską.
– Domagamy się podwyżek płac i wycofania się MEN z dalszych zmian w systemie oświaty. Nasze pensje stoją w miejscu od 2012 roku. W tej chwili w porównaniu do średniej krajowej, która cały czas rośnie, ich realna wartość spadła do poziomu z 2007 roku – mówi nasz rozmówca, wyjaśniając że najlepszym prezentem z okazji Dnia Nauczyciela dla polskich nauczycieli będzie wysłuchanie ich postulatów przez rząd Ewy Kopacz.
Podczas exposé nowa premier zapowiedziała, że wszystkie klasy szkół podstawowych i gimnazjalnych będą zaopatrzone w bezpłatne podręczniki i ćwiczenia do 2017 roku.
– Obawiam się, że te rzekomo darmowe podręczniki, finansowane z pieniędzy podatników, są jedynie PR-owską zagrywką. Tak naprawdę wciąż jesteśmy bombardowani zmianami programowymi, które sprawiają że w polskich szkołach nie ma stabilizacji gwarantującej dobrą edukację – dodaje Lesław Ordon, dodając, że jeśli zapowiedziane podręczniki będą powstawały w taki sam sposób jak ten dla pierwszoklasistów: bez konsultacji i w tak szybkim tempie, to będą one kolejnymi „bublami” edukacyjnymi.
Przypomnijmy, także sprawę rządowego programu „Wyprawka szkolna”, z którego nie skorzystały najbardziej potrzebujące wsparcia rodziny. W ramach tego programu w 2012 r. udzielono pomocy 332 tys. uczniów, czyli 60 proc. uprawnionych do otrzymania wsparcia, a w 2013 r. 386 tys. uczniów (67 proc. uprawnionych). W badanych latach wykorzystano odpowiednio 54 proc. (z zaplanowanych w 2012 r. 140 mln zł) i 55 proc. (z zaplanowanych w 2013 r. 179,5 mln zł) przeznaczonych na ten cel pieniędzy.
Marta Milczarska