W Rosji nie ma prywatnej własności?
Czwartek, 9 października 2014 (11:26)Dawny bliski współpracownik Władimira Putina Siergiej Pugaczow uważa, że wszyscy rosyjscy przedsiębiorcy są obecnie „chłopami pańszczyźnianymi” należącymi do rosyjskiego prezydenta; żadna firma nie jest poza jego zasięgiem - pisze „Financial Times”.
Pugaczow, który przed laty był tak blisko Putina, że nazywano go „bankierem Kremla”, udzielił pierwszego wywiadu od 2012 roku, kiedy państwo przejęło jego wielomiliardowe imperium stoczniowe.
W rozmowie z „FT” ostrzega, że obecnie w rosyjskim biznesie, coraz bardziej zdominowanym przez Putina, nie ma już żadnych tzw. nietykalnych. Rosyjska gospodarka - jak tłumaczy Pugaczow - została przekształcona w system feudalny, w którym przedsiębiorcy są tylko nominalnie właścicielami swych aktywów.
- Dzisiaj w Rosji nie ma prywatnej własności. Są tylko chłopi pańszczyźniani, którzy należą do Putina - uważa Pugaczow.
Komentarze Pugaczowa wpisują się w trwający „proces wywłaszczenia innego moskiewskiego potentata Władimira Jewtuszenkowa, którego osadzenie w areszcie domowym we wrześniu i późniejsza decyzja sądu o przejęciu udziałów w jego koncernie naftowym Basznieft nadal wywołuje dreszcze wśród rosyjskich biznesmenów″. Majątek Jewtuszenkowa, jednego z najbogatszych ludzi w Rosji, magazyn „Forbes″ szacuje na 9 mld dolarów.
„FT″ przypomina, że Pugaczow, którego interesy rozciągały się od bankowości przez sektor budowlany po stoczniowy, był ważną postacią w Rosji w pierwszych latach po upadku ZSRS. Należał do wąskiego grona współpracowników ówczesnego prezydenta Borysa Jelcyna, a następnie stał się zaufanym Putina.
MM, PAP