Ekshumacja nie dla mediów
Wtorek, 18 września 2012 (18:58)Żandarmeria Wojskowa i policja uniemożliwiły wykonywanie obowiązków dziennikarzom, którzy przybyli na Stare Powązki w Warszawie, aby sporządzić dokumentację i przygotować relację z działań wykonywanych przez prokuraturę podczas ekshumacji.
Ciało Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej, wiceprzewodniczącej Fundacji Golgota Wschodu, zostało dziś ekshumowane i przetransportowane do Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie. Tego samego, do którego o północy przewieziono ciało z mogiły Anny Walentynowicz. Śledczy przypuszczają, że mogło dojść do zamiany ciał.
Pełnomocnik rodziny Stefan Hambura poinformował, że podczas wczorajszych i dzisiejszych prac mamy do czynienia z ciągiem nieprawidłowości.
– To pokazuje, jak bardzo nieprzygotowana jest prokuratura prowadząca śledztwo. Gdy już dojedziemy do Krakowa z drugim ciałem, będą poczynione czynności przy pierwszych ciele. To pierwsze ciało ma wyjechać wcześniej do Wrocławia, a drugie później. Z naszej strony nie ma na to żadnej zgody. Jedziemy z obydwoma ciałami w jednym konwoju – powiedział Stefan Hambura Radiu Maryja.
Cały cmentarz został zamknięty dla osób postronnych, a wejść pilnowała Żandarmeria Wojskowa. Teren wokół nekropolii kontrolowała policja. W ekshumacji uczestniczyli m.in. prokuratorzy i inspektorzy sanitarni.
Przed cmentarzem na Powązkach tak jak wczoraj w Gdańsku zebrały się dziś osoby, które chciały oddać hołd zmarłej. Przybyli także posłowie Anna Fotyga, Antoni Macierewicz oraz reżyser Grzegorz Braun. Dokumentalista, który wraz z ekipą - jak sam wyjaśnia w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl - „wypełniał swoje obowiązki”, został zatrzymany przez policję.
- Nie przyszedłem na powązki dziś rano ani nie pojechałem na Srebrzysko w Gdańsku-Wrzeszczu wczoraj, po to żeby się z kimś przepychać. Byłem tam, aby wykonywać moją pracę. Tą pracą jest rejestrowanie, notowanie, spostrzeganie istotnych faktów, postaw, opinii w historii współczesności polskiego życia – to jest moja praca i byłem tam tę pracę wykonywać, a Żandarmeria Wojskowa i policja państwowa szturchaniem i popychaniem tę pracę dzisiaj skutecznie uniemożliwiły – wyjaśnił Grzegorz Braun. Jak dodał reżyser, należy podkreślić, że pozostałe osoby, które przyszły dzisiaj na Powązki i stanęły przed zamkniętą bramą cmentarza Powązkowskiego, „nie przyszły tam po to, żeby się przepychać z policją, natomiast przyszły po to, żeby dać wyraz swojej pamięci o życiu i śmierci bohaterskiej Polki śp. Anny Walentynowicz”.
- Byli tam, aby wspólnie się pomodlić za jej duszę i żeby dać wyraz swojej solidarności z najbliższymi zmarłej, którzy wzięli na siebie trud udręki psychicznej i fizycznej po to, żeby prawda została wyświetlona – zaznaczył Braun w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl. - I przedstawianie tego jako „przepychanek” jest karykaturą rzeczywistości – dodał. Jednocześnie podkreślił, że „najważniejsze, aby w tych dniach uwaga opinii publicznej, uwaga Polaków była skoncentrowana nie na incydentach i otoczce tych zdarzeń, ale żeby ta uwaga był skoncentrowana na sprawie najważniejszej, to jest na walce o prawdę o życiu i śmierci śp. Anny Walentynowicz”.
- Tę walkę – nierówną, trzeba powiedzieć - podjęli i toczą dwaj dzielni Polacy, panowie Walentynowiczowie, syn i wnuk, a towarzyszy im w tej nierównej walce mecenas Stefan Hambura – mówił reżyser.
Przed wejściem na cmentarz zgromadziła się grupa kilkudziesięciu osób z transparentami "Żądamy prawdy" i "Smoleńsk - nie pozwolimy zakłamać prawdy". Przybyli też posłowie PiS, m.in. Antoni Macierewicz i Anna Fotyga.
Jak poinformował dziś płk Ireneusz Szeląg, Wojskowa Prokuratura Okręgowa przeprowadzi 4 kolejne ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej. Szef WPO w Warszawie odniósł się także do przeprowadzonych dwóch ekshumacji - śp. Anny Walentynowicz i Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej. Prokurator stwierdził, że przyczyną takiego stanowiska prokuratorów były niedające się rozwiać wątpliwości związane z okolicznościami prawidłowego określenia tożsamości zwłok.
- Te wydarzenia ujawniły stan, który należy uznać za katastrofalny, a postępowanie służb i urzędów reprezentujących Rzeczpospolitą należy uważać za zdradzieckie – podkreślił reżyser.
Dokumentalista, chcąc zrealizować materiał filmowy dotyczący ekshumacji ofiary katastrofy smoleńskiej, został usunięty z nekropolii. Ponad dwie godziny spędził w policyjnym radiowozie; chciano go także przesłuchać na miejscu – odmówił. Reżyser Grzegorz Braun złoży zażalenie na bezprawne – jak stwierdził - zatrzymanie przez policję na cmentarzu Powązkowskim.
- Rzeczywistość jest taka, że to władza reprezentowana przez służby jawne, tajne, przez urzędników odnosi się lekceważąco i pogardliwie do tych Polaków, którym droga jest nie tylko pamięć o ofiarach spod Smoleńska, ale i stan państwa polskiego – wyjaśnił reżyser Grzegorz Braun w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl.
Marta Milczarska