• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Sprzątanie to będzie po gender

Środa, 8 października 2014 (09:59)

W wywiadzie dla „Naszego Dziennika” opublikowanym w ostatnią sobotę ks. abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, ukazał bardzo trudną sytuację rodziny w Polsce. Plaga rozwodów, życie bez ślubu, zapaść demograficzna, ideologia gender… Wszystkie te problemy ukazują, jak wielkie spustoszenie w społeczeństwie czyni podważanie w sposób zorganizowany wartości chrześcijańskich, omamienie ludzi przez rządzących i kontrolowanie ich poprzez liberalno-lewicowe media. Na to ksiądz arcybiskup w rozmowie zwrócił uwagę. Ale według wczorajszej „Gazety Wyborczej”, wszystko jest odwrotnie.

To rzekomo Kościół w Polsce ma olbrzymi wpływ na życie publiczne i jest wpływową instytucją: w telewizji publicznej są Msze św. i „cała masa programów katolickich”, funkcjonują radia z Radiem Maryja na czele i istnieje Telewizja Trwam. A do tego przecież rządzący mają dobre pomysły i nie zwalczają rodziny… Rodzi się więc pytanie: kto jest zatem winny takiej, a nie innej kondycji rodzin w Polsce? Z takiego przewrotnego ujęcia wynika, że pewnie Kościół. Gdy słyszę w niektórych mediach tego typu komentarze, to przypomina mi się ten obrazek złodzieja, który sam krzyczy: „Łapać złodzieja”…

Ewangelizacji i duszpasterstwu przeciwstawiona jest przecież dziś przemyślana i ogromna antyewangelizacja, która niszczy całą chrześcijańską moralność życia małżeńskiego, katolickie wychowanie dzieci i młodzieży, proponuje młodym życie „łatwe i przyjemne”, bez wymagań i odpowiedzialności. Oddziaływanie mediów jest tu kluczowe, zważywszy na to, że 90 procent środków przekazu w Polsce ma orientację liberalno-lewicową. Jednocześnie katolickie media są zwalczane i dyskryminowane, co pokazuje choćby bój Telewizji Trwam o miejsce na multipleksie.

Ale burzę medialną wywołały inne słowa księdza arcybiskupa, które odnosiły się do sposobów promowania ideologii gender, gdy pod przykrywką promocji zachowań ogólnie uznawanych jako właściwe próbuje się przemycać elementy szkodliwe. Manipulując wypowiedzią księdza arcybiskupa, niezawodna w takich sytuacjach Gazeta.pl napisała, że „metropolita poznański sugeruje, że uczenie chłopców sprzątania prowadzi do kryzysu rodziny”.

Musiał aż interweniować rzecznik Episkopatu, który w wydanym wyjaśnieniu napisał: „Należy uczyć zarówno chłopców, jak i dziewczynki sprzątania po sobie – to wyraził abp Stanisław Gądecki w wywiadzie dla ’Naszego Dziennika’. Ta właśnie pozytywna myśl jest zawarta w zdaniu: ’Niektórym rodzicom podoba się uczenie chłopców, że winni po sobie sprzątać, a nie czekać aż zrobią to za nich dziewczynki’. Inne interpretacje można odebrać jako próbę manipulacji”. Ale przecież manipulacja to chleb powszedni niektórych mediów, więc czemu się tu dziwić.

Zastanawiam się tylko, jak to jest z tym sprzątaniem u chłopców i dziewczynek i jednego jestem pewien – nie potrzebuję i nie chcę żadnego programu równościowego czy gender studies, aby uczyć swoich synów sprzątania po sobie i pomocy w domu. Bo to zwykła sprawa wychowania do odpowiedzialności za siebie i innych oraz kultury osobistej. Jednocześnie wszelkiej maści genderystom chcę powiedzieć, że do tej nauki nie trzeba wcale chłopców przebierać za dziewczynki. Ale cóż to wszystko za problem wobec wielkiego sprzątania, jakie będzie potrzebne w państwie, jeśli pomysły (wymysły) lobby gender nie zostaną powstrzymane…

Sławomir Jagodziński