• Poniedziałek, 4 maja 2026

    imieniny: Floriana, Moniki

Moc stąpania po wężach i skorpionach

Wtorek, 7 października 2014 (21:52)

Od kilku dni przebywa w Polsce i dzieli się swoim doświadczeniem walki o prawo do życia dla nienarodzonych dzieci kanadyjska działaczka pro-life Mary Wagner. Cieszymy się, że przyjechała, by pomóc nam odkryć na nowo godność kobiety. Warto pamiętać, o czym zapomniały feministki, że pierwotnie ruch feministyczny walczył o prawo kobiet do rodzenia dzieci i sprzeciwiał się aborcji. Z biegiem lat zwyciężył jednak paradygmat Margaret Sanger, rasistki i założycielki organizacji Planned Parenthood i dziś feminizm jest proaborcyjny, niosąc spustoszenie dla cywilizacji okcydentalnej.

Przy okazji wizyty Mary Wagner, która za swoją walkę o prawo do życia nienarodzonych dzieci przebywała dwa lata w więzieniu, antykatolickie środowiska skupione wokół „Gazety Wyborczej” znalazły kolejny powód, żeby zaatakować pasterza archidiecezji warszawsko-praskiej ks. abp. Henryka Hosera. „Wyborczej” nie podoba się obecność kanadyjskiej bohaterki katolickiej i chrześcijańskiej więźniarki sumienia w Polsce. Lewacy chcą ją zdyskredytować za wszelką cenę, poniżyć, a wraz z nią zniszczyć ks. abp. Henryka Hosera za to, że ośmielił się być gospodarzem podczas jej wizyty w Warszawie.

Możemy być dumni, że mamy w jego osobie odważnego ucznia Chrystusa, który nie lęka się stąpać po wężach i skorpionach. Kłębowisko salonu musi syczeć i kąsać. Taka to już natura zła.

Trzeba jednak pamiętać, że zachwyty „Wyborczej” na czyjś temat lub jej zajadłe ataki na daną osobę lub środowisko to doskonały wskaźnik, probierz, który nam przedstawia jasno i wyraźnie, w jakim miejscu jesteśmy. Im większa nagonka tego środowiska na nas, tym lepiej wiemy, że jesteśmy bliżej prawdy. Im większe zachwyty, tym gorzej dla nas. Proste.

Mary Wagner jest dyskredytowana przez ludzi mieniących się dziennikarzami. Arcybiskup Hoser jest agresywnie zwalczany przez lobby aborcyjne. Uczestnicy Marszów dla Życia i obrońcy nienarodzonych są nazywani przez medialne tuby fanatykami. Węże i skorpiony nie spoczną, bo wiedzą, że ich czas się zbliża. Stąd tyle podłej agresji i toczonej piany.

Cieszmy się więc, bo każda zniewaga i każdy atak wymierzony w nas przez wrogów Chrystusa, ze względu na fakt, że jesteśmy Jego wyznawcami, to nasza osobista chwała i zwycięstwo, o czym przypomina sam Jezus w nauczaniu na Górze Błogosławieństw.

Świadectwo św. Piotra i św. Jana opisane w Dziejach Apostolskich, gdy Sanhedryn ich ubiczował i zakazał głosić w imię Chrystusa, niech nas prowadzi do Prawdy i inspiruje, jak należy postępować w czasie ucisku. Apostołowie byli szczęśliwi, że mogą cierpieć za Imię Jezus.

Dziś biczowanie samoświadomych katolików przez medialny Sanhedryn to rzeczywistość ludzi, którzy gorliwie, z nadzieją i miłością żyją na co dzień wiarą w Jezusa Chrystusa w Jego świętym Kościele katolickim.

Zapytajmy przy tej okazji siebie, w ciszy sumienia, komu chcemy się bardziej przypodobać, ludziom czy Bogu? Kto się chce bardziej ludziom podobać niż Bogu, otrzymał już swoją nagrodę. Nasza nagroda jest jednak w Niebie. Na pochwały ani oklaski węży i skorpionów nie pracujmy. To zmarnowany czas, a dla chrześcijan prawdziwa obraza i potwarz. Szykany, przeciwnie, są chlubą i dumą, bo któż jak Bóg? To my mamy moc stąpania po wężach i skorpionach. I cieszmy się, że mamy takiego pasterza jak ks. abp Henryk Hoser.

Dr Tomasz M. Korczyński