Islamistów nie powstrzymają bomby
Wtorek, 7 października 2014 (21:41)Islamskich dżihadystów nie powstrzymamy bombardowaniami – uważa ks. abp Giorgio Lingua, nuncjusz apostolski w Iraku i Jordanii, który podkreśla jednocześnie, że trzeba naprawdę dużo dobrej woli ze wszystkich stron, by na Bliskim Wschodzie móc zacząć budować pokojowe współistnienie.
Ksiądz arcybiskup Giorgio Lingua zauważa także, że w Iraku potrzebne są międzynarodowe siły pokojowe, ponieważ nawet jeśli jakaś wioska zostaje uwolniona od fundamentalistów, to cywile boją się tam wracać w obawie o swe życie i zdrowie. – Panuje chaos i powszechny brak bezpieczeństwa – mówi ks. abp Lingua w rozmowie z Radiem Watykańskim.
– Sytuacja jest naprawdę dramatyczna. Ludzie są zdezorientowani, nie wiedzą, co ich czeka. Upływ czasu działa na nich destrukcyjnie. Myślę tu głównie o 120 tys. chrześcijan, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swych domów i wciąż nie mogą do nich wrócić – podkreśla nuncjusz apostolski w Iraku i Jordanii, zaznaczając, iż w Bagdadzie mimo ciągłych zamachów schronienie znalazło wielu uciekinierzy z północy. – Pomagamy im głównie w znalezieniu bezpiecznego dachu nad głową i jakiejś pracy. Bliski Wschód coraz bardziej pustoszeje z chrześcijan, którzy są tu obecni od dwóch tysiącleci i wnieśli znaczący wkład w budowanie lokalnych społeczeństw. Gdy chodzi o przeprowadzane bombardowania, to jestem przekonany, że one niestety nie rozwiązują problemów u ich korzeni. Wojsko może powstrzymać agresora, ale nie zatrzyma ideologii. To może zmienić jedynie edukacja. Stąd też tak ważne jest zdecydowane potępienie działań dżihadystów przez świat islamski oraz uczenie w szkołach i meczetach większej tolerancji – zaznacza ksiądz arcybiskup.