Rządowa promocja gender
Poniedziałek, 6 października 2014 (19:16)Prawo i Sprawiedliwość żąda odwołania prof. Małgorzaty Fuszary z funkcji pełnomocnika rządu ds. równego traktowania. Naszym zdaniem osoba pracująca na publicznym stanowisku nie może prezentować takich poglądów i takich wizji, jakie ta pani propaguje w swoich wystąpieniach.
Dokładnie chodzi nam o wypowiedź prof. Małgorzaty Fuszary z konferencji „Pozanormatywne praktyki rodzinne”, która odbyła się w 2012 r. Spotkanie to zorganizowało Doktoranckie Koło Naukowe Gender i Queer przy Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego. Wówczas pani Fuszara zainicjowała dyskusję na temat legalizacji związków kazirodczych.
W swoim wystąpieniu podważyła zakaz zawierania związków pomiędzy rodzeństwem. Prof. Fuszara przedstawiła trzy argumenty kwestionujące te zakazy. Jako pierwszy podała czynnik genetyczny – dzieci pochodzące z takich związków są „wadliwe” genetycznie. Według niej, można to wyeliminować. Nie określiła jednak, co miała na myśli mówiąc „to” – antykoncepcję, aborcję z powodów eugenicznych czy może jakąś inżynierię genetyczną.
Prof. Fuszara wskazała następnie, że uszkodzenia genetyczne występują również w związkach niekazirodczych. Z kolei jako trzecie wskazała, że nie można z góry ustalać i odbierać innym osobom możliwości istnienia. W tych trzech punktach zakwestionowała zakaz związków pomiędzy rodzeństwem.
Podczas wspomnianej konferencji były prezentowane referaty, których treść w jawny sposób godziła w polską rodzinę i Konstytucję, która przecież stoi na straży małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety, macierzyństwa i rodziny. W ramach odczytów poruszono takie aspekty jak „Lesbijki, geje i ich dzieci – różnorodność form rodzinnych” czy „Narracyjne strategie partnerów w związkach jednopłciowych”. Dodatkowo konferencji towarzyszyły warsztaty „Transpłciowa rodzina”.
Nie sposób zgodzić się na to, żeby pani Fuszara, która reprezentuje genderowy sposób myślenia oraz propaguje tę ideologię, mogła pełnić funkcję ministerialną. Nie zgadzamy się również na to, żeby w Polsce trwała dyskusja na temat innych związków niż rodzina, w tym zalegalizowania związków kazirodczych. Myślę, że większość Polaków nie chciałaby, żeby ich dzieci wiązały się ze swoim rodzeństwem.
Kolejny zarzut, jaki kierujemy wobec prof. Fuszary, to jej chęć szybkiej ratyfikacji Konwencji Rady Europy w sprawie Konwencji Rady Europy o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Dokument ten walczy z tradycją, kulturą, religią, zwyczajami i tożsamością. Pod tymi terminami kryje się tak naprawdę walka z rodziną, którą zresztą konwencja uznaje za stereotyp. Unijna ustawa nakazuje wręcz promocję niestereotypowych ról społeczno-kulturowych na wszystkich szczeblach edukacji.
Jeszcze raz podkreślę, że nie zgadzamy się na to, żeby prof. Małgorzata Fuszara kreowała swoje wizje jako sekretarz stanu, minister i urzędnik publiczny.
Małgorzata Sadurska