• Poniedziałek, 4 maja 2026

    imieniny: Floriana, Moniki

Kosztowne dozbrajanie

Poniedziałek, 6 października 2014 (18:45)

Kongres Stanów Zjednoczonych wydał zgodę na sprzedaż Polsce rakiet dalekiego zasięgu. Za dwa lata będziemy mieć zatem uzbrojenie do bądź co bądź przestarzałych F-16.

Rakiety manewrujące dalekiego zasięgu powietrze-ziemia typu JASSM produkowane przez koncern Lockheed Martin są określane mianem broni strategicznej, dlatego zgodę na ich eksport musi wyrazić administracja Stanów Zjednoczonych i Kongres. Departament Stanu USA zatwierdził sprzedaż Polsce 40 takich pocisków, a także oprogramowania do samolotów F-16, oprzyrządowania, części zamiennych, pakietu szkoleń i wsparcia logistycznego. Sprzedaż broni taktycznej, jaką są pociski JASSM, odbywa się dość rzadko. Dlatego zadowolenia z tego faktu nie krył szef Ministerstwa Obrony Narodowej Tomasz Siemoniak, który chwalił Amerykanów za to, że w stosunkowo krótkim czasie uporali się z obowiązującymi w tym kraju procedurami. – Pamiętamy przykład Finlandii, która osiem lat czekała na taką zgodę – stwierdził wicepremier Siemoniak.

AGM-158A (JASSM) to konwencjonalny pocisk dalekiego zasięgu przenoszony przez samoloty, przeznaczony do zwalczania ważnych, dobrze chronionych celów. Pocisk ma zasięg 370 kilometrów i może przenosić głowicę o masie pół tony. Nasze F-16 wyposażone są w pociski, które mogą razić cele oddalone zaledwie o 70 kilometrów. Zasięg pocisków JASSM to zatem większe bezpieczeństwo dla załogi samolotu, z którego jest wystrzeliwany. Tym samym ma to być broń stanowiąca ważny element odstraszania, zwłaszcza w obliczu wydarzeń za naszą wschodnią granicą. Zakup 40 pocisków wraz z modernizacją polskich samolotów F-16 ma kosztować ok. 500 milionów dolarów.

Dr hab. nauk wojskowych Romuald Szeremietiew, były wiceminister obrony narodowej, w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl sprawę dozbrajania polskiej armii ocenia pozytywnie. – Jeżeli chodzi o dozbrajanie F-16, to trzeba powiedzieć, że jesteśmy opóźnieni, a pociski JASSM mają możliwość niszczenia celów na dość duże odległości i – co ważne – są trudne do przechwycenia. Samolot wyposażony w tego typu broń jest bardzo skutecznym środkiem walki. Posiadanie takiej broni z pewnością podniesie zdolność bojową naszej armii, co w obecnej sytuacji ma dość duże znaczenie. Jednak nie ulega wątpliwości, że takie uzbrojenie powinniśmy mieć już wcześniej – ocenia Romuald Szeremietiew. Nie kryje jednak, że był przeciwnikiem wyposażania polskich Sił Powietrznych w sprzęt IV generacji, a takim są właśnie samoloty F-16, które są zastępowane sprzętem V generacji – myśliwcem F-35.

– Uważałem, że nie ma sensu wydawać dużych pieniędzy na samolot, który będzie schodził z uzbrojenia, i że należałoby zaangażować się w nowy projekt, a więc samolot V generacji, tym bardziej że była taka możliwość – uważa dr Szeremietiew. Skoro jednak wybór polskich władz był taki, a nie inny, to zdaniem naszego rozmówcy należy dozbrajać już posiadane samoloty. – Kłopot, jaki ma Polska, to po pierwsze, żeby samoloty, jakimi dysponujemy, były wystarczająco efektywne, jeżeli chodzi o system obronny, a druga sprawa, czy będziemy mieli środki, żeby kiedy nadejdzie, a już nadchodzi taka konieczność, zastąpić je nowymi następnej V generacji, a więc myśliwcami F-35 – uważa dr Szeremietiew.

Przypomnijmy, że dozbrojenia polskich F-16 w pociski JASSM w ramach modernizacji polskiej armii MON zapowiedziało już blisko 2 lata temu. Pociski dalekiego zasięgu powietrze-ziemia typu JASSM, które na wyposażeniu naszej armii mają się pojawić w ciągu najbliższego półtora do dwóch lat ,są wprowadzane do uzbrojenia samolotów amerykańskich od 2009 r. Jednocześnie koncern Lockheed Martin pracuje nad kolejną wersją tych pocisków, których zasięg wyniesie około tysiąca kilometrów.

Mariusz Kamieniecki