Coraz więcej niewiadomych w sprawie Amber Gold
Poniedziałek, 17 września 2012 (21:48)Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (SDP) wyraziło zaniepokojenie reakcją dużej części aparatu władzy na publikacje dotyczące afery Amber Gold i wszelkich wątków z nią związanych, szczególnie domniemanych nieprawidłowości funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości.
W tej sprawie Centrum wydało specjalne oświadczenie, w którym zaznaczono, że „wysoce niepokojące jest wytaczanie procesów gazetom piszącym o związkach rodziny premiera Donalda Tuska (Platforma Obywatelska) z firmą OLT Express (...) Insynuacje polityków związanych z rządzącą formacją wobec mediów, a także publiczne zachęty ze strony premiera wobec prokuratury do działań przeciwko dziennikarzom, bo tak interpretujemy jego piątkową wypowiedź”. Jak zaznacza Centrum, jest to wypowiedź tym bardziej bulwersująca, że w trakcie tej samej konferencji Tusk napiętnował problem niewłaściwego zachowania sędziego będącego bohaterem dziennikarskiej prowokacji. "Tym samym – zaznaczono – premier przyznał, że dotyczyła ona ważnego interesu publicznego".
„Tego rodzaju działania ze strony władzy mogą wywoływać w przyszłości »efekt mrożący«, zniechęcając innych dziennikarzy do pisania o nieprawidłowościach w państwie, a zarazem rodzą realne zagrożenie dla wolności słowa i medialnej kontroli władzy, która jest jednym z fundamentów demokracji” – czytamy w oświadczeniu.
Z kolei Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało, że jutro będzie wnioskowało o przeniesienie śledztwa w sprawie Amber Gold z Gdańska do innych niezależnych prokuratur.
– Jutro złożymy pismo i będziemy apelowali do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, żeby ta sprawa znalazła się w innej prokuraturze – powiedział w „Aktualnościach dnia” w Radiu Maryja Marcin Mastalerek, poseł PiS. Jednocześnie podkreślił, iż prokuratura, sądy i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego działające w Gdańsku nie zrobiły nic w sprawie prezesa Amber Gold Marcina P., by go powstrzymać od działania.
– Czy jesteśmy na tyle naiwni, że uwierzymy w to? – pytał Mastalerek. Jak zaznaczył, „wielu propagandzistów Platformy Obywatelskiej pracuje nad tym, żeby przekonać Polaków, że to był tylko i wyłącznie przypadek i naiwność”.
– Pytanie brzmi, czy my uwierzymy propagandzistom Platformy, którzy pracują pełną parą, czy też będziemy przyglądali się tej sprawie krytycznie? – wskazywał poseł. Zauważył, że przez trzy lata przekonywano, że w gdańskiej Platformie Obywatelskiej i jej establishmencie pracują sami naiwni ludzie, dający się oszukać.
– W sprawie Amber Gold jest tak wiele wątków, że często nawet politycy i dziennikarze zajmujący się tą sprawą nie mogą nadążyć ze wszystkimi wątkami. Tego jest tak wiele, że ciężko jest nad tym wszystkim zapanować – zaznaczył Mastalerek. Dodał, że jego partia w dalszym ciągu będzie ubiegała się o powstanie komisji śledczej w tej sprawie, na czele której stanie polityk największej partii opozycyjnej.
– Tylko wtedy będziemy mogli tę sprawę wyjaśnić i co najważniejsze wyciągnąć wnioski na przyszłość, by takie sprawy więcej się nie wydarzyły. Jedno to rozliczyć i ukarać winnych, a drugie - wyciągnąć wnioski na przyszłość. Dziś Platforma zrobi wszystko, aby zamieść tę sprawę pod dywan, by jak najbardziej ją zagmatwać, by nikt nie wiedział, o co chodzi – podkreślił poseł PiS.
Jednocześnie zauważył, że próba ukrycia afery nie udaje się PO przede wszystkim ze względu na to, że sprawą zajmują się niezależne media, politycy opozycji, a także - co zdaniem Mastalerka jest dziwne - media mainstreamowe, prorządowe, coraz częściej piszą o tej aferze. - Coraz trudniej rządowi Tuska jest zamieść pod dywan tę sprawę – dodał.
Poseł Prawa i Sprawiedliwości podkreślił, że od dawna jego partia alarmowała i zwracała uwagę na potrzebę zbadania „gdańskiej sitwy”.
– W Gdańsku działa sitwa i tak obśmiewany przez mainstreamowe, prorządowe media układ. W mojej ocenie, można mówić o układzie gdańskim – wyjaśnił rozmówca „Aktualności dnia”.
Izabela Kozłowska