• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Niech państwo płaci za szkody

Niedziela, 5 października 2014 (14:54)

Skarb Państwa powinien wziąć na siebie większą odpowiedzialność finansową za szkody wyrządzane w uprawach rolnych przez zwierzynę łowną. Taki postulat postawiły dwie regionalne izby rolnicze: podlaska i warmińsko-mazurska.

 

Akurat w tych dwóch województwach skala szkód wyrządzanych przez łosie, jelenie, sarny, a zwłaszcza dziki jest największa w kraju i dlatego obie izby wystąpiły wspólnie do ministra środowiska o wprowadzenie zmian w prawie dotyczących kontroli populacji dzików i odszkodowań za szkody przez nie wyrządzane. Chodzi przede wszystkim o zmiany w prawie łowieckim.

Obecne regulacje prawne mówią o tym, że za szkody, które wyrządziły dzikie zwierzęta łowne, odpowiadają koła łowieckie, na terenie których położone jest gospodarstwo. Tymczasem tych szkód jest już tak wiele, że myśliwi nie są w stanie zebrać wystarczającej ilości pieniędzy na pokrycie strat ponoszonych przez rolników. Przykładem jest Podlasie, gdzie rolnicy oszacowali swoje straty spowodowane przez dziki na 6 mln złotych. I wiadomo, że koła łowieckie nie są w stanie takiej sumy wyłożyć i zapłacić pełnych odszkodowań. Z tego powodu dochodzi więc do sporów między myśliwymi a rolnikami.

Dlatego izby rolnicze wystąpiły z postulatem, żeby z budżetu państwa wyłożone zostały pieniądze na stworzenie funduszu rekompensacyjnego – te pieniądze służyłyby na pokrycie rolnikom różnicy między tym, co płacą im w ramach odszkodowań myśliwi, a rzeczywistą wartością szkód spowodowanych przez dziki. Uzupełnieniem tego projektu jest też pomysł ustanowienia specjalnego ogólnopolskiego funduszu, który byłby finansowany przez koła łowieckie oraz firmy skupujące dziczyznę. Pieniądze gromadzone na jego rachunku służyłyby wsparciu tych kół łowieckich, które nie byłyby w stanie udźwignąć samemu kosztów wypłaty odszkodowań dla rolników.

– Rozumiem postulaty rolników, bo rzeczywiście wiele gospodarstw ponosi spore szkody spowodowane zwłaszcza przez dziki, często mówimy o kilkudziesięciu tysiącach złotych, jak przez pole przejdzie cała wataha, która więcej zniszczy plonów niż ich zje – mówi Karol Stopiński, doradca rolny. I uważa, że jest wiele racji po stronie autorów listu do ministra środowiska.

– Władze państwowe powinny jakieś rozwiązanie znaleźć, bo inaczej sprawa zakończyć się może w Trybunale Konstytucyjnym, który może i tak zmusić rząd do działania i zapewnienia rolnikom pełnych odszkodowań – podkreśla Stopiński.

Inny postulat rolników dotyka kwestii tego, kto ma szacować szkody w uprawach. Teraz robią to koła łowieckie, co jest zdaniem izb rolniczych bardzo złym rozwiązaniem, gdyż myśliwi są sędziami we własnej sprawie i zawsze będzie istniało podejrzenie, że wycena jest celowo zaniżana. Dlatego konieczne byłoby przekazanie tych zadań innym instytucjom, niezależnym i od kół łowieckich, i od organizacji rolniczych.

Ponadto rolnicy chcieliby mieć wpływ na plany odstrzałów ustalane dla poszczególnych kół łowieckich. Ma to znaczenie zwłaszcza teraz, gdy Podlasie zmaga się wciąż z afrykańskim pomorem świń, który jest roznoszony przez dziki. Rolnicy od wielu miesięcy domagają się zwiększenia odstrzałów tych zwierząt i choć ich postulaty miały być zrealizowane, to jednak mimo zwiększenia planów odstrzałów nie są one w pełni realizowane.

Krzysztof Losz