• Poniedziałek, 4 maja 2026

    imieniny: Floriana, Moniki

Tajemnica mogiły w Lesie Połowieckim

Sobota, 4 października 2014 (16:41)

Mężczyzna ekshumowany z mogiły w Lesie Połowieckim to prawdopodobnie dyrektor Zakładu Nasączalni Podkładów Kolejowych w Czeremsze, ofiara bojówki Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi.

Początek dochodzenia prokuratorskiego w tej sprawie jest związany z zawiadomieniem, jakie do oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Białymstoku złożył mieszkający w Czeremsze Zygmunt Kostowski. Mężczyzna od kilkudziesięciu lat działa na rzecz upamiętnienia miejscowych bohaterów walk o niepodległość Polski. W zawiadomieniu Kostowski podaje, że w dwóch mogiłach w Lesie Połowieckim spoczywać mogą ułani, których w 1939 r. mogli zamordować działacze miejscowej jaczejki Partii Komunistycznej Zachodniej Białorusi.

Prokuratura IPN podjęła działania. Ustalono m.in., że rzeczywiście w Lesie Połowieckim położonym niedaleko wsi Stawiszcze znajdują się dwie mogiły ziemne z krzyżami, otoczone drewnianym płotkiem. Na krzyżu znajdującym się na jednym z grobów umieszczona była blaszana tabliczka z napisem „Andrzej Sienicki. Poległ w 1939 r.”. Z biegiem upływu lat napisy na tej tabliczce stały się nieczytelne, jednak prokuratorzy dysponują jej zdjęciem, zrobionym w czasie, kiedy napisy te były wyraźne. W sprawie tych tajemniczych mogił prokuratura IPN Białystok jesienią 2013 r. wszczęła śledztwo.

Wiosną tego roku dokonano ekshumacji obu mogił. W jednej nie odkryto żadnych ludzkich szczątków. Natomiast w drugiej, tej, na której umieszczono tabliczkę, ujawniono ludzki szkielet. – Jest to szkielet mężczyzny w wieku około 40-43 lat. Wokół szyi miał założoną pętlę z drutu. Jego czaszka była pęknięta, najpewniej wskutek uderzenia tępym narzędziem. Jego ręce i żebra zostały połamane. Najwyraźniej przed śmiercią znęcano się nad nim – relacjonuje „Naszemu Dziennikowi” prokurator Dariusz Olszewski z pionu śledczego białostockiego IPN.

Wyniki oględzin skłoniły prokuratora do odpowiedzi na pytanie, czy w tym grobie rzeczywiście został pochowany ułan, co wynikało z relacji. Szkielet należał do mężczyzny po 40. roku życia, a ułani byli z reguły ludźmi młodszymi. Przy szczątkach nie znaleziono też żadnych przedmiotów wskazujących na pochówek żołnierza. Nie udało się też potwierdzić istnienia żołnierza, ułana o nazwisku Andrzej Sienicki, które widniało na tabliczce. Prokuratura stwierdziła, że takiej osoby nie ma w żadnych dokumentach o zaginionych podczas wojny polskich żołnierzach. Śledczy, na podstawie pozyskanych informacji, przypuszczają też, że wobec tożsamości tej ofiary przez kilkadziesiąt lat prowadzono działania dezinformacyjne.

 

Dyrektora zabili komuniści

W tej sytuacji prokurator skierował uwagę na relację świadka, która rzuca nowe światło na pochówek w Lesie Połowieckim i obecnie wyznacza podstawową linię śledztwa.

– Świadek ten zeznał, iż w tej mogile mogliśmy odkryć szczątki mężczyzny o nazwisku Płoszek, nie udało się nam ustalić jego imienia. Wiemy natomiast, że przed wojną i jeszcze w roku 1939 był on dyrektorem Zakładu Nasączalni Podkładów Kolejowych w Czeremsze. Zdaniem świadka, za polską, patriotyczną postawę najpewniej zamordowali go członkowie miejscowej bojówki Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi – mówi prokurator Olszewski. – Niestety, z tego, co udało się nam ustalić, sprawcy tej i innych zbrodni już nie żyją – dodaje.

Z pozyskanych w toku śledztwa danych wynika, że Płoszek pochodził ze Śląska, a w Czeremsze organizował budowę Nasączalni Podkładów Kolejowych, później był jej dyrektorem. W 1939 r. ten znany zakład był już uruchomiony. Wówczas Płoszek mógł mieć nieco ponad 40 lat. Mężczyzna miał do Czeremchy sprowadzić swoją rodzinę, żonę i dwoje dzieci, chłopca i dziewczynkę. Według zeznań świadków, rodzinie Płoszka udało się uciec przed bojówką.

Prokuratura ustaliła, że Płoszek w czasie wojny zaginął, jego losy są nieznane. Być może to właśnie jego szczątki IPN odkrył podczas ekshumacji mogiły w Lesie Połowieckim.

IPN apeluje do osób, które mają wiedzę na ten temat, o zgłaszanie się do Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Białymstoku. – Szczególnie zależy nam, aby zgłosili się do nas członkowie rodziny Płoszka. Ponieważ po wydobyciu szczątków z mogiły w Lesie Połowieckim zabezpieczyliśmy materiał DNA. Gdybyśmy mogli pobrać DNA również od członków rodziny, możliwe byłoby przeprowadzenie badań identyfikacyjnych – podkreśla prok. Dariusz Olszewski.

Adam Białous