• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Vettel w Ferrari, Alonso w McLarenie?

Piątek, 3 października 2014 (14:29)

Na razie to tylko spekulacje, ale dobrze poinformowani twierdzą, że poparte twardymi dowodami. Jeśli się sprawdzą, to w Formule 1 dojdzie do prawdziwej rewolucji, bo tymi słowami można określić transfery Niemca Sebastiana Vettela do Ferrari i Hiszpana Fernando Alonso do McLarena.

Vettel i Alonso to bodaj najbardziej niezadowoleni kierowcy w obecnym sezonie. Niezadowoleni i rozczarowani. Obaj mają gigantyczne aspiracje, sięgające wyłącznie mistrzowskiego tytułu. Niemiec w ostatnich czterech sezonach nie miał sobie równych. Wygrywał, bił rekordy, ale niektórzy podkreślali, że zawdzięczał je głównie rewelacyjnemu bolidowi i pozycji kierowcy numer jeden w zespole Red Bulla. Teraz sporo się zmieniło. Przede wszystkim auto, z którego korzystają zawodnicy w stajni spod znaku „czerwonego byka”, przestało być tak bardzo konkurencyjne. Już nie dominuje i nie imponuje niezawodnością.

Słabiej spisuje się także Vettel, którego wyprzedził nawet młodszy i mniej utytułowany kolega z zespołu, Daniel Ricciardo. Australijczyk jako jedyny w tym sezonie znalazł sposób na dzielących i rządzących kierowców Mercedesa, a w chwili, gdy miał jeszcze szanse na tytuł, szefowie teamu zastanawiali się, jak najmocniej go w tej walce wesprzeć.

W grę wchodziło tzw. team orders, na mocy którego to Vettel byłby tym, który w pewnych momentach przepuszcza partnera z zespołu, by ten zajął wyższe miejsce. Dla Niemca, czterokrotnego mistrza świata, taka sytuacja musiała być trochę upokarzająca. I była, o czym świadczą pogarszające się stosunki na linii kierowca - jego szefowie. Sebastian wkrótce miał z Red Bullem przedłużyć umowę, jednak tego nie uczynił. Ba, rozmowy ponoć w ogóle zostały przerwane, a zawodnik coraz częściej jest łączony z nowym pracodawcą. Drogi ponoć wiodą do Maranello, gdzie swoją siedzibę ma Ferrari.

Według części niemieckich mediów, sprawa jest już przesądzona i w najbliższej przyszłości dojdzie do jednego z najbardziej spektakularnych transferów w historii Formuły 1. Inna sprawa, która każe na te rewelacje spoglądać z większą rezerwą, że w obecnym sezonie Ferrari spisuje się słabiutko, dużo poniżej oczekiwań i przejście Vettela byłoby po prawdzie drogą w nieznane – bo przecież nie wiadomo, czy inżynierom powiedzie się i na rok 2015 przygotują auto gotowe do walki o tytuł. A tylko tytuł interesuje Niemca.

Kłopoty stajni z Maranello mogą też przyspieszyć decyzje o odejściu Alonso. Hiszpan ma z włoskim teamem kontrakt ważny do końca 2016 roku, lecz nie jest tajemnicą, że czuje się w nim coraz gorzej. Właściwie mówi się o tym już od chwili, gdy umowę z zespołem podpisał Fin Kimi Raikkonen. Panowie nie za bardzo się lubią, a z kolei Fernando woli, gdy jest w ekipie tym najważniejszym, na kogo wszyscy pracują.

Poza tym Alonso marzy o mistrzostwie, a bolid Ferrari od dłuższego czasu nie wytrzymuje konkurencji z najmocniejszymi rywalami. Stąd – to także informacje wciąż niepotwierdzone – menedżer kierowcy ponoć naciska na jego szefów, by zgodzili się przedwcześnie rozwiązać umowę. Jeśli istnieje temat „Vettel w Ferrari”, pewnie nie będzie to problemem, a Alonso już od jakiegoś czasu negocjuje (dodajmy – także podobno) kontrakt z McLarenem. Co z tego wyniknie, zobaczymy, potwierdzenia tych rewelacji możemy spodziewać się w ciągu najbliższych tygodni.

Piotr Skrobisz