Festiwal obietnic
Środa, 1 października 2014 (22:28)Dzisiejsze exposé Ewy Kopacz można określić jako festiwal obietnic. Jedno z zapewnień pani premier dotyczyło zwiększenia wydatków na obronność, które mają zostać przeznaczone na nowoczesny sprzęt dla Wojska Polskiego. Podobne deklaracje już słyszeliśmy, jednak w oparciu o nie, niestety, nie udało się zapewnić Polsce bezpieczeństwa. Przypuszczam, że obecnie będzie podobnie, bowiem nasz budżet jest zagrożony.
Przemówienie pani Kopacz można traktować jako chęć przypodobania się środowisku wojskowemu, czego oczywistym dowodem był zręczny zabieg z weteranem. Obecny na sali sejmowej żołnierz otrzymał brawa od polityków, a wzmianka o nim stanowiła przerywnik w monologu nowej premier. Zamiast oklaskiwać weteranów, lepiej rzeczywiście zająć się ich problemami i pomyśleć o szeregowych, którzy odchodzą ze służby z doświadczeniem bojowym. Niestety, ten temat w ogóle nie został poruszony.
Wyrazem troski o nasze bezpieczeństwo jest także zagospodarowanie kapitału, jaki mają w sobie młodzi ludzie należący do organizacji paramilitarnych, strzeleckich czy harcerskich. Jednak również w tym zakresie nie widać żadnego systemowego działania. Brakuje też pomysłu na opracowanie systemu Narodowych Sił Rezerwy czy Gwardii Narodowej. Tymczasem wiadomo, że żadna wojna nie jest wygrywana bez rezerw.
W swoim wystąpieniu Ewa Kopacz deklarowała pomoc Ukrainie w transformacji gospodarczej, ustrojowej, politycznej i wojskowej. Mieliśmy już takich polityków, którzy budowali swój wizerunek na znajomości problemów Ukrainy i pomysłach na ich rozwiązanie. Jednak oni tak naprawdę wprowadzili ten kraj w ślepą uliczkę, po czym zniknęli, a Ukraina musi sobie teraz sama radzić z ich niezrealizowanymi obietnicami. W rzeczywistości wygląda to tak, że Kijów musi samodzielnie negocjować z Rosją warunki kapitulacji.
Myślę, że nawiązaniami do obronności Ewa Kopacz chciała zatrzeć wspomnienie swojej niefortunnej wypowiedzi o tym, że w razie zagrożenia wojną zamknie się w domu i tam będzie bronić swojej rodziny. Swoim wystąpieniem zapewne chciała zatuszować tamte kompromitujące słowa. Niestety, w całym przemówieniu pani premier nie widzę żadnych konkretów.
Gen. Roman Polko