Rząd podziału odpowiedzialności z wotum
Środa, 1 października 2014 (22:27)Niespodzianki nie było. Sejm zgodnie z przewidywaniami głosami posłów PO i PSL wspieranych przez Ruch Palikota udzielił wotum zaufania gabinetowi Ewy Kopacz.
Za udzieleniem wotum zaufania głosowało 259 posłów, przeciwko opowiedziało się 183, 7 posłów wstrzymało się od głosu. Wcześniej w Sejmie odbyła się kilkugodzinna debata na temat kierunków polityki, które nowa premier nakreśliła w exposé. Ewa Kopacz złożyła wiele obietnic dotyczących m.in. polityki społecznej i prorodzinnej oraz bezpieczeństwa i obronności państwa. Innymi słowy - dla każdego było coś miłego.
Witold Waszczykowski, poseł PiS, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl nie pozostawia wątpliwości: – To nie jest do końca nowy rząd, ale oparty na starej koalicji jedynie z pewnymi zmianami personalnymi. Nawet tam, gdzie dokonano zmian, to na polityków mocno doświadczonych w pracy partyjnej.
Zdaniem Waszczykowskiego, patrząc na skład i sposób, w jaki został skompletowany gabinet Ewy Kopacz, to bardziej przypomina on komitet czy sztab wyborczy Platformy Obywatelskiej niż rząd.
– Rozparcelowano ludzi tak, aby reprezentowali wszystkie, a przynajmniej główne frakcje tego ugrupowania. Tym sposobem do rządu zostały wciągnięte frakcje, które były w opozycji do Donalda Tuska. Mam na myśli schetynowców, na których złożono odpowiedzialność za ewentualny słaby wynik wyborów samorządowych czy przyszłorocznych parlamentarnych. Jest to zatem rząd podziału odpowiedzialności – uważa Waszczykowski.
Poseł PiS wskazuje też na aż nadto widoczny brak kompetencji przynajmniej części nowych ministrów.
– Jest kilku ministrów, którzy w normalnej procedurze, chcąc rozpocząć pracę w resorcie, którym dziś kierują, z uwagi na kwalifikacje z pewnością nie dostaliby jej. Np. Andrzej Halicki – działacz partyjny, czy chociażby Grzegorz Schetyna, który nie ma żadnych kompetencji w sprawach międzynarodowych, podobnie zresztą jak jego poprzednik Radosław Sikorski, czy chociażby minister spraw wewnętrznych Teresa Piotrowska – była wojewoda kończącego się województwa bydgoskiego, i wiele innych osób, które mają bardzo niskie kwalifikacje. To pokazuje, że kompetencje jako kryterium doboru do tego rządu były na dalszym planie, natomiast chodziło głównie o wspólnotę polityczną, która ma stworzyć wrażenie zjednoczonej PO, która jest w stanie wygrywać kolejne wybory – ocenia Witold Waszczykowski.
W exposé premier padło też wiele ogólników i obietnic, których na starcie Ewa Kopacz złożyła grubo ponad 20. Mało tego zapowiedziała, że zrealizuje je w 12 miesięcy.
– Poprzedni rząd przez siedem lat nie zrealizował żadnych, a przynajmniej żadnych ważnych dla społeczeństwa i Polski obietnic, a kontynuatorka działań tej samej formacji chce to zrobić, a nawet dużo więcej w rok. To brzmi komicznie i cynicznie – uważa poseł Waszczykowski.
Polityka zagraniczna obecnego rządu ma być pragmatyczna, co w odniesieniu do wypowiedzi Kopacz sprzed tygodnia, gdzie stwierdziła, że jako kobieta w przypadku zagrożenia uciekłaby z dziećmi do piwnicy, najlepiej pokazuje pogląd szefowej polskiego rządu na sytuację kryzysową, z jaką mamy do czynienia za wschodnią granicą.
Naznaczona wieloma ogólnikami jest - zdaniem Witolda Waszczykowskiego - również zapowiedź polityki wobec państw zachodnich. – Nie wiedzieć czemu, nagle Ewa Kopacz bardzo mocno opowiedziała się za strefą wolnego handlu europejsko-amerykańską, co do której wiele państw europejskich ma zastrzeżenia. To samo dotyczy obecności Amerykanów w Polsce. Wszystko to razem wzięte wygląda jak krytyka poprzedniego rządu, którego politycy nie chcieli tej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, z którym ekipa Ewy Kopacz związana jest polityczną pępowiną. To wyglądają jak zawoalowana krytyka poprzedników, co - w mojej ocenie - jest dość dziwnym zabiegiem – uważa poseł PiS.
Mariusz Kamieniecki