• Poniedziałek, 4 maja 2026

    imieniny: Floriana, Moniki

W „pierwszej lidze” z Rumunią i Bułgarią

Środa, 1 października 2014 (19:23)

W wykonaniu pani premier usłyszeliśmy exposé życzeniowe, to znaczy, że Ewa Kopacz życzyłaby sobie i rządowi wszystkiego najlepszego. Tymczasem przy takich rządach należałoby życzyć wszystkiego najlepszego, a przede wszystkim wytrwałości i siły, nam, Polakom.

Oczywiście dużo i głośno było w tym wystąpieniu o transferach socjalnych, o urlopach macierzyńskich i poprawie sytuacji w ochronie zdrowia, również o żłobkach itd., ale nawet jednym słowem premier nie wspomniała o źródłach finansowania. W takim układzie należy zapytać, czy źródłem finansowania tych obszarów nie będzie wzrost podatków? Jeżeli na to pytanie uzyskamy odpowiedź, to wówczas będziemy wiedzieli, czy jest to możliwe do zrealizowania czy nie.

Dla mnie najdziwniejszym przekazem dzisiejszego exposé premier Kopacz jest zapowiedź odbudowywania zaufania Polaków do rządu. To oznaczałoby, że przez siedem ostatnich lat nic się nie działo, tym bardziej że cały czas rządzi ta sama formacja, a obecnie przedłużeniem tej schedy jest Ewa Kopacz, protegowana Donalda Tuska. Wygląda zatem, że sama pani premier Kopacz po siedmiu latach rządów Donalda Tuska, gdzie – jak pamiętamy – piastowała funkcje najpierw ministra zdrowia, a później marszałka Sejmu, aktywnie uczestnicząc w rządzeniu, nagle dochodzi do wniosku, że trzeba odbudować zaufanie Polaków do Platformy Obywatelskiej. Jest to w moim odczuciu bardzo dziwne i myślę, że akurat tymi słowami zaufania Polaków ten rząd nie zdobędzie.

Przyznam, że z wielkim zdziwieniem wysłuchałem też słów wypowiedzianych przez premier Kopacz, że dzięki przewidywalnej i wiarygodnej polityce ostatnich lat Polska wreszcie weszła do „europejskiej pierwszej ligi” i zaczęła odgrywać rolę odpowiadającą jej potencjałowi i aspiracjom. Pracuję w Brukseli, mam kontakt z politykami różnych krajów, czytam rozmaite raporty, poza posiedzeniami Parlamentu Europejskiego i posiedzeniami komisji bywam też na konferencjach i muszę powiedzieć, że ja w przeciwieństwie do Ewy Kopacz jakoś Polski w tej pierwszej lidze nie widzę. Tej pierwszej ligi nie widać zwłaszcza, gdy chodzi o poziom życia, dostęp do opieki zdrowotnej czy rozsądną drogę edukacyjną polskiej młodzieży.

Entuzjazmowi pani premier przeczą także statystyki. Daleko nam do innych, także gdy chodzi o poziom i jakość życia w Polsce, gdzie pod tym względem niestety stale rywalizujemy z Bułgarią i Rumunią, a więc z krajami, które – jak wiemy – do wyróżniających się nie należą. Jeżeli taki poziom ma być wyznacznikiem powrotu Polski do pierwszej ligi europejskiej, to przyznam, że nie tyle napawa to  śmiechem, ile brzmi nawet nieco tragicznie. Taki standard osiągnęliśmy pod rządami Platformy Obywatelskiej, której pierwszą twarzą mającą w tym swój udział jest nie kto inny jak obecna premier Ewa Kopacz. Wygląda na to, że na dzisiaj jedynym osiągnięciem i przejawem owej „pierwszej ligi” tej formacji jest zwasalizowane, szczególnie wobec Niemiec, stanowisko Donalda Tuska jako przewodniczącego Rady Europejskiej.

Bolesław Piecha