Mecz życia Boćka
Środa, 1 października 2014 (16:29)Grzegorz Bociek, jeden z najbardziej utalentowanych polskich siatkarzy, reprezentant kraju, cierpi na chorobę nowotworową układu limfatycznego. O swym dramacie poinformował dziś, prosząc jednocześnie o uszanowanie swej prywatności w tym najtrudniejszym momencie życia.
Bociek ma 23 lata i jest przyszłością polskiej siatkówki. Pierwszy na skali jego talentu poznał się Andrea Anastasi, były selekcjoner naszej narodowej drużyny. 30 sierpnia ubiegłego roku Włoch dał mu szansę debiutu w towarzyskim meczu z Serbią. Wypadł w nim obiecująco, ale na drugi dzień, w rewanżu, zagrał wręcz kosmicznie dobrze. Zdobył 30 punktów i wywarł tak ogromne wrażenie na selekcjonerze, że ten postanowił włączyć go do kadry na mistrzostwa Europy. Bociek zastąpił w niej „etatowego” atakującego Zbigniewa Bartmana.
Polska w mistrzostwach wypadła słabo, ale nie było w tym winy debiutanta. Bociek pozostał w trenerskim notesie i to się nie zmieniło, gdy Anastasiego zastąpił Stephane Antiga. Francuz widział w zawodniku Zaksy Kędzierzyn-Koźle kogoś, kto może wydatnie pomóc drużynie na mistrzostwach świata. Bociek dostał szansę wykazania się w Lidze Światowej i grał jak z nut. W międzyczasie urodziła mu się córeczka, miał więc podwójne powody do radości. Na mistrzostwa jednak nie pojechał. Z powodów zdrowotnych, bo musiał walczyć z kontuzjami, a i Antiga postawił na Mariusza Wlazłego i Dawida Konarskiego.
Po wspaniałym dla Polski turnieju i rezygnacji Wlazłego z występów w narodowych barwach wydawało się naturalne, że w niedalekiej przyszłości o sile prowadzonego przez Antigę zespołu będą stanowić Konarski i Bociek właśnie. I nadal tak jest, choć przed graczem Zaksy najtrudniejszy mecz życia, który musi szybko wygrać.
Dziś Bociek poinformował, że cierpi na chorobę nowotworową układu limfatycznego. Dla wszystkich to był szok. Od kilku tygodni przygotowywał się bowiem do sezonu ze swą klubową drużyną. W weekend nie wystąpił co prawda w warszawskim Memoriale Zdzisława Ambroziaka, ale kibice słowa trenera Sebastiana Świderskiego o jego kłopotach zdrowotnych przyjęli ze spokojem. Dziś okazało się, jak poważna jest to choroba.
– Na szczęście lekarze zdiagnozowali ją szybko. Nadchodzący czas będzie dla mnie bardzo trudny, nie obejdzie się bez chemioterapii – powiedział siatkarz.
W tych dramatycznych chwilach chce jednak być nadal razem z kolegami i jeśli będzie tylko taka możliwość, służyć pomocą trenerowi Świderskiemu. Kariery absolutnie nie kończy, tylko ją zawiesza. Na jak długo, dziś nie wie nikt, ale sam ma nadzieję, że wróci na parkiet najszybciej, jak to będzie możliwe. „Grzesiu, jesteśmy z tobą” – pod tymi słowy na stronie Zaksy podpisało się już mnóstwo fanów siatkówki, deklarując wsparcie i pomoc.
Piotr Skrobisz