Swoista lista życzeń
Środa, 1 października 2014 (13:00)Po wysłuchaniu exposé premier Ewy Kopacz odniosłem wrażenie, że mówiła bardzo niepewnie, jakby sama nie wierzyła swoim słowom. Niestety jej przemówienie wyglądało tak, jakby przeczytała to, co jej kazano, ale nie przygotowała się do tego wystąpienia. Uważam, że jest to jedno z najgorszych exposé wygłoszonych w ciągu ostatnich 25 lat z powodu niespójności logicznej przedstawianych treści.
Pani Kopacz zastosowała ciekawy element pewnej gry – wykorzystała żołnierza, który był obecny w Afganistanie, jako przerywnik podczas swojego przemówienia. Takie posunięcie pomogło zbudować atmosferę solidarności na sali – wszyscy wstali i zaczęli bić brawo dla weterana.
Zastanawiałem się, czy pani premier poruszy najpierw sprawy wewnętrzne czy zewnętrzne Polski. Kwestie zagraniczne były poruszone niby na pierwszym miejscu, ale bez wyraźnych wskazań priorytetowych działań. Przedstawienie spraw wewnętrznych wyglądało na swoistą listę życzeń, która była jednocześnie połączona z przydzielaniem zadań dla poszczególnych ministrów. Była to swoista odprawa rządu w świetle kamer w Sejmie.
W exposé nie ma miejsca na wykład obyczajowy o zachowaniach polityków. Nawiązuję tutaj do słów Ewy Kopacz, która w swoim wystąpieniu mówiła o zdjęciu klątwy wzajemnej nienawiści w relacjach Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska. Według mnie, ten epizod obniżył rangę przemówienia nowej pani premier.
Dzisiejsze exposé stało się wiecem wyborczym, a nie realnym planem dla rządu na czas przypisany mu ustawowo. W przyszłym roku czekają nas wybory i tak naprawdę na dzisiaj najważniejszą rzeczą jest doprowadzenie kraju do wyborów. I na tej kwestii, wbrew wszelkim innym deklaracjom, zapewne skupi się nowy rząd.
Po wysłuchaniu exposé mam mieszane uczucia. Ewa Kopacz próbuje być taką matką Polką o dobrym sercu, które jest otwarte dla wszystkich. Przedstawione przez nią zapowiedzi zmian są ewidentnymi ukłonami w kierunku przyszłorocznych wyborów. W mojej ocenie, było to exposé wyborcze, niewiele różniło się od przemówienia wyborczego lidera partii. Niewątpliwie czeka nas sto dni wyborczego hulania, a nie konstruktywnej pracy.
Andrzej Maciejewski