• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Kościół ma zadanie do wykonania

Środa, 1 października 2014 (11:21)

W porównaniu z politykami wielkiej sceny międzynarodowej hierarchowie Kościoła katolickiego to giganci i herosi, zaczynając od osoby Ojca Świętego. Mówią wprost i bez ogródek, jak wygląda rzeczywistość, diagnozują zło, wskazują na jego źródła, nie liczą się z konsekwencjami dyplomatycznymi, jak wielu polityków Zachodu. Nie czekają też na rozwój wypadków, ale widząc poważne zagrożenia dla człowieka, mówią o tym głośno, nie zważając na panującą doktrynę tzw. poprawności politycznej. W służbie Prawdzie często narażają się tym samym na ataki i krytykę.

W ostatnim Magazynie „Naszego Dziennika” pisałem o ukrytych sponsorach dżihadu (zob. TUTAJ). Dziś międzynarodowe dzieło katolickie Stowarzyszenie Papieskie Pomoc Kościołowi w Potrzebie opublikowało rozmowę z wypędzonym ze swojej ojczyzny patriarchą syryjsko-katolickim ks. Ignacym Józefem III Yunanem, który powiedział, że państwa Zachodu i ONZ muszą wreszcie zacząć wywierać presję na państwa islamu, które wspierają dżihadystów.

Przebywający aktualnie w Libanie (w ostatnim miejscu, gdzie chrześcijanie z Bliskiego Wschodu mogą się jeszcze ukryć i znaleźć schronienie) ks. Ignacy bezpośrednio wskazał i nazwał pomocników Państwa Islamskiego.

Zachód musi „wyraźnie pokazać krajom wspierającym fanatyzm religijny, takim jak Arabia Saudyjska, że należy z tym skończyć”. Kraje Zatoki Perskiej wspierały organizacje ekstremistyczne, takie jak Państwo Islamskie, podkreślił patriarcha.  

Ideologia ekstremistów wywodzi się z wahabizmu, szczególnie radykalnej interpretacji islamu sunnickiego, będącego oficjalną doktryną na przykład w królestwie Arabii Saudyjskiej.

„Zanim Państwo Islamskie wzbogaciło się na nielegalnej sprzedaży ropy naftowej, porwaniach dla okupu oraz podatkach, wcześniej było finansowane przez kraje Zatoki Perskiej”.

Ignacy Józef III Younan podkreślił, że na obszarach zdobytych przez Państwo Islamskie ekstremiści cieszą się znaczną sympatią wśród sunnitów. „Albo są zobligowani do ich wspierania, albo dobrowolnie wspierają ekstremistów ze względu na własne przekonania”.

Według patriarchy, tak szerokie wsparcie ekstremistów ma swoje źródło w systemie edukacyjnym: „Dzieci i młodzież są kształcone w tym duchu. Przedstawia im się islam jako religię nadrzędną; pozostałe wyznania powinny ją naśladować i być jej podległe”.

W przeciwieństwie do wielu obserwatorów sytuacji chrześcijan na tych terenach patriarcha ma nadzieję, że jeszcze nie wszystko stracone.

„Istnieje przyszłość dla chrześcijan na Bliskim Wschodzie, pod warunkiem że rodzina narodów będzie bronić swoich zasad, takich jak demokracja i wolność, a w szczególności wolność religijna. Wtedy będziemy mogli żyć w cywilizowanych krajach; ale to wymaga czasu”.

Mimo to patriarcha nie chciał wypowiadać się na temat tego, czy uważa, że strategia rządu Stanów Zjednoczonych przeciw Państwu Islamskiemu rokuje dobrze na przyszłość.

„My, biskupi, nie jesteśmy ani żołnierzami, ani politykami. Państwo Islamskie musi zostać powstrzymane przy pomocy niezbędnych do tego środków. Dialogiem nie zatrzyma się ekstremistów”, oznajmił Ignacy Józef III Yunan. „Konieczna jest siła, ale nie potrafię powiedzieć, jaki konkretnie rodzaj siły”.

Z kolei ks. abp Silvano Tomasi, przedstawiciel Stolicy Apostolskiej przy ONZ (w Genewie), wyznał Pomocy Kościołowi w Potrzebie, że społeczność międzynarodowa powinna czuć się odpowiedzialna za niesienie pomocy chrześcijanom prześladowanym w Iraku.

„Społeczność międzynarodowa musi zrobić dwie rzeczy. Po pierwsze: trzeba wzmocnić pomoc humanitarną, dotyczy to żywności, leków i artykułów pierwszej potrzeby. Musimy mieć na uwadze fakt, iż zbliża się zima. I po drugie: społeczność międzynarodowa musi utrzymać polityczny nacisk, aby przesiedlona ludność mogła powrócić do swoich domów i do swojej własności. Istnieje zatem pewne zobowiązanie wspólnoty światowej, aby pracować na rzecz egzekwowania tego prawa. Społeczność międzynarodowa powinna wystosować apel o to, aby Państwu Islamskiemu nie dostarczać broni, nie udzielać wsparcia ekonomicznego i politycznego oraz nie nawiązywać z nim stosunków gospodarczych związanych na przykład z handlem ropą naftową. W przeciwnym wypadku ta organizacja terrorystyczna, która używa przemocy w celu uzyskania dominacji, będzie się umacniać”.

Na pytanie, do jakiego stopnia siła militarna może być częścią strategii walki z Państwem Islamskim, arcybiskup Tomasi odpowiedział: „Papież Franciszek oświadczył, że społeczność międzynarodowa powinna zatrzymać niesprawiedliwego agresora. Jest to część doktryny społecznej Kościoła, według której należy go zatrzymać i rozbroić. Jednak, kiedy Kościół musi być pewnego rodzaju sumieniem wspólnoty międzynarodowej i wzywać do działania, aspekt techniczny nie stanowi części jego pracy. Jeśli mówimy, że można nawet użyć siły, aby zatrzymać agresora, to nie oznacza to wypowiedzenia wojny. Kiedy policja używa siły, aby przywrócić porządek w jakiejś dzielnicy, nie wypowiada wojny jej mieszkańcom. W ten sam sposób społeczność międzynarodowa powinna zatrzymać i rozbroić niesprawiedliwego agresora, aby zaprowadzić porządek i pokój w regionach, w których chrześcijanie są prześladowani”.

Niewątpliwie zadanie przed Kościołem jest wielkie. My wszyscy musimy partycypować i poczuwać się do niesienia pomocy prześladowanym chrześcijanom w Iraku i Syrii. Ich los jest także w naszych rękach, czy lepiej naszych modlitwach i naszych ofiarach.

Dr Tomasz M. Korczyński