Aresztowania po ataku na konsulat
Niedziela, 16 września 2012 (21:51)Władze libijskie aresztowały ok. 50 osób podejrzanych o udział we wtorkowym ataku na konsulat USA w Bengazi, w którym zabito amerykańskiego ambasadora Christophera Stevensa i trzech jego współpracowników - powiedział prezydent Libii Mohammad Jusuf al-Magariaf.
Libijski prezydent, który wypowiadał się dla telewizji CBS, "nie ma najmniejszych wątpliwości, że atak na konsulat był z góry zaplanowany przez cudzoziemców".
Jako sprawców wskazał "osoby, które przyjechały do Libii przed kilku miesiącami i przygotowywały tę zbrodniczą napaść od chwili przybycia".
Jakkolwiek władze libijskie nie znają prawdziwych intencji napastników - dodał Magariaf - z całą pewnością są oni powiązani z Al-Kaidą. Niektórzy przybyli z Algierii i z Mali.
- Te zbrodnicze czyny w żadnym sensie nie mają nic wspólnego z aspiracjami i uczuciami narodu libijskiego wobec Stanów Zjednoczonych i ich obywateli - podkreślił prezydent Libii.
Jednak zapytany, czy przyjazd agentów FBI do Bengazi w celu przeprowadzenia śledztwa byłby bezpieczny, radził, aby jeszcze jakiś czas zaczekali.
- Być może lepiej, aby jakąś chwilę, jakiś czas zaczekali, aż my sami, nasze służby zrobią to, co do nich należy - radził Magariaf.
Do ataku na biuro konsularne USA w Bengazi doszło we wtorek na fali rozpoczynających się demonstracji w Libii i Egipcie przeciwko krytyce islamu zawartej w filmie wideo, który ukazywał karykaturalny obraz proroka Mahometa. Ataki te zbiegły się z rocznicą przeprowadzonych 11 września 2011 roku ataków terrorystycznych w USA.
Rząd Baracka Obamy wysłał pluton piechoty morskiej do ochrony swych placówek dyplomatycznych w Jemenie oraz dwa okręty wojenne do Libii.
MM, PAP