Z dnia na dzień lepszym kolarzem
Poniedziałek, 29 września 2014 (22:16)Nie wyznaczam sobie konkretnych celów, po prostu chcę stawać się lepszy z dnia na dzień – powiedział Michał Kwiatkowski, który wrócił do kraju po fantastycznych dla siebie kolarskich mistrzostwach świata.
Na warszawskim Okęciu najlepszego kolarza globu witał tłum fanów, rodzina i przyjaciele. Kwiatkowski był wyraźnie wzruszony i speszony.
- Brakuje mi słów, by opisać to, co czuję. Nigdy wokół mnie nie było takiego szumu i nawet nie wiem, jak się zachować – przyznał.
W niedzielę w hiszpańskiej Ponferradzie przeszedł do historii, zostając pierwszym polskim mistrzem świata w czasach, gdy wspólnie, w jednym wyścigu, rywalizują zawodowcy z amatorami. Sam jednak nie chciał opowiadać o swoim sukcesie, cały czas podkreślał za to zasługi swoich kolegów.
- Chcę im podziękować, bo miałem od nich niesamowite wsparcie, bez którego na pewno nie zająłbym pierwszego miejsca. Nie zapomnę im tego do końca życia. Mam nadzieję, że kiedyś będę w stanie się im zrewanżować – podkreślił.
O swych planach też się nie rozwodził. – Mam dopiero 24 lata, jestem świetnie prowadzony w drużynie i wiem, że każdy w niej dba o moje dobro. Dziś nawet nie wiem, jakie plany na najbliższy sezon będą mieć wobec mnie szefowie – powiedział. Cele? – Nie mam ani celów, ani marzeń. Skupiam się tylko na tym, by z dnia na dzień stawać się lepszym kolarzem. To jedyny cel, jaki mi przyświeca. Jak na razie takie podejście do sprawy się sprawdza i mam nadzieję, że w przyszłości będzie podobnie – przyznał.
Wakacji, przynajmniej na razie, jeszcze mieć jednak nie będzie. Owszem, teraz na kilka dni przyleciał do kraju, odwiedzi rodzinny Toruń, jednak niedługo znów pojawi się na starcie – w wyścigu Dookoła Lombardii, którym zakończy sezon.
- Trzy razy w nim startowałem i trzy razy nie ukończyłem. Teraz, jadąc w tęczowej koszulce, wypadałoby przynajmniej dojechać do mety – powiedział z uśmiechem.
Piotr Skrobisz